Przerwa na reklamę

Najpierw zwróciłam uwagę na to, że reklamy samochodów zmieniły się na gorsze. Już od dawna.

Potem denerwowały mnie reklamy kierowane do kobiet. Ten okres, zmarszczki, menopauza, wzdęcia, niestrawność, infekcje intymne… Dużo więcej ich, od tych, które pokazują – jesteś kobietą, jesteś piękna.

Nie mogłam już patrzeć na reklamy z suplementami dla mężczyzn, po których mogą mocniej, dłużej i wiecej- zwłaszcza kiedy dwie tabletki są w cenie jednej.

Dzisiaj widzę jedynie reklamy dla chorych na raka. Prawie każda ma taki przekaz:

 „Warto cieszyć się każdą minutą swojego życia i szkoda marnować cenny czas na negatywne myśli. Kochaj Życie i uśmiechaj się do ludzi!„- cytuję.

Potem dochodzę do wniosku, że mam raka. Raka duszy. Stadium zaawansowane. Ale kocham życie i uśmiecham się do ludzi.

Czułostki

Zapragnęłam poznać wszystkie jego czułe słowa wypowiedziane do innych kobiet. Do tych, które kochał w przeszłości.

Wykrzyczane, wyszeptane, powiedziane, napisane… Te przemyślane i te, które pojawiły się pod wpływem chwili.

Może ma zbiór zapisanych myśli na małych i większych karteczkach… Gdybym tak mogła je przeglądać… Dokonywać selekcji. Układać. Wybierać te najpiękniejsze… Jak zdjęcia w albumie, znaczki w klaserze… Nie byłabym zazdrosna.

Bo słowa, które usłyszałam dzisiaj i tak byłyby tymi najpiękniejszymi z kolekcji.

Dotąd nie usłyszałam piękniejszych…

Walizka

W pokoju 63 nadal nie działa zamek. Kiedy nocuję w tej części korytarza słyszę, jak kolejni goście mocują się z drzwiami. Kolega przyniósł mi z hali produkcyjnej zatyczki do uszu.

W pokoju 65 wpadło mi coś ważnego do odpływu umywalki. Od tej pory wożę w walizce klucz francuski.

W siódemce oświetlenie jest depresyjne. Może powinnam wykręcić żarówkę z lampki w tym pokoju i wozić ze sobą na wypadek, gdyby znowu trafiła mi się 7…?

W oknach pokoi od 17 do 29 po zachodzie słońca pojawia się neon wielkiego, żółtego M, które aż do 24.00 natarczywie pyta „na pewno nie jesteś głodna?”. Więc w małej kieszonce walizki mam schowaną czekoladkę na wypadek, gdybym po północy umierała z głodu.

W niektórych pokojach próbowano na kantach mebli otwierać zakapslowane butelki. Nie da się. Wożę swój otwieracz. Od taty dostałam scyzoryk- mogę już obrać sobie jabłko ze skórki, otworzyć wino i konserwę. Nie jem konserw, a i win sama nie piję (poza tym BIO, które piłam w sobotę i nigdy więcej), ale scyzoryk to fajna rzecz.

Mam też latarkę, zapałki, kamienie, słuchawki, notes, długopis, nożyczki, zestaw do szycia z innego hotelu, oraz masę innych, równie przydatnych rzeczy. Z każdym kolejnym wyjazdem musiałam chyba wrzucać coś jeszcze „na wszelki wypadek”, bo dziś rano stwierdziłam, że chyba w walizce nie ma już miejsca na ubrania…

A może powinnam kupić walizkę normalnych rozmiarów?

A w hotelu zagościła dziś płeć żeńska. Bieganie po korytarzach, śmiechy, pukanie do drzwi, piskliwe głosy, prysznice, suszarki… SPAĆ! Że też w pokojach jest woda mineralna zamiast melisy…

21 gramów

„Ja już nie mam siły, by żyć”- odważyłam się ostatnio powiedzieć to głośno. Tylko ja wiedziałam, ile te słowa ważą i jak bolą.

Usłyszałam w odpowiedzi „Daj spokój!”. Byłam przygotowana, że to usłyszę, więc mnie to nie zdziwiło. Ale w tej ciszy i niemożności prowadzenia choćby monologu poczułam dobitniej, jak wszystko boli.

Kiedy dopada Cię zły nastrój możesz coś z tym zrobić. Możesz skusić się na film, lody, lampkę wina, wizytę u przyjaciółki, spacer, rower, fryzjera, basen, seks…

Kiedy boli Cię głowa możesz wypić szklankę wody, położyć się spać, wziąć tabletkę.

Co zrobić, kiedy dopadają Cię obie rzeczy i nie ma na to tabletki…?. Choć myślisz sobie, że jeśli weźmiesz jedną, to przestanie choć trochę boleć, druga spowoduje, że zobojętniejesz, trzecia sprawi, że przestaniesz myśleć, czwarta, że poczujesz się błogo, po piątej może zaśniesz, może w ostatnim tchnieniu pojawi się uśmiech… Czy to są myśli samobójcze, jeśli wiesz, że tego nie zrobisz? A przecież nie można się poddawać, skoro można to leczyć…

A potem myślisz- zmienię pracę, dom, męża… Zmienię wszystko, by zacząć żyć na nowo. Tylko, czy sama też się zmienisz? Tym razem się uda?

A jeśli w ostatnim tchnieniu nie pojawi się uśmiech, tylko jeszcze większy ból?

Więc wyjmujesz mąkę, jaja, cukier, margarynę, jabłka… Nastawiasz piekarnik… Pieczesz szarlotkę i już wiesz, że w tym wieku tak szybko nie spalisz tych kalorii, a więc twoja dusza będzie cięższa, niż 21 gramów i tak szybko nie uleci…

Dla pewności posypujesz kruche ciasto cukrem pudrem, który przypomina padający śnieg, czas kiedy zima była zimą, a smutki dało się wymrozić… Wzdychasz refleksyjnie, i wtedy pojawia się uśmiech…

Przepraszam, delektuję się.

A ja…

To był długi i męczący dzień. Oparła się i przymknęła oczy.

Teraz wyraźniej słyszała, co mówił…

jestem zmęczony, dlatego ziewam… Sprawiasz, że oddycham pełną piersią…- uśmiechnął się, a ona słuchała dalej jego miękkiego i bardzo przyjemnego głosu- gdybyś podrapała mnie w kark, mógłbym pomruczeć Ci do ucha…- Tak, zna to uczucie. Sama ma wrażliwy kark. Na samo wspomnienie przebiegł ją przyjemny dreszcz. Uśmiechnęła się do siebie. On mówił dalej- twoja szyja, tu poniżej ucha… Poczułabyś mój ciepły oddech…

Niemalże poczuła. Jego słowa zaczęły żyć własnym życiem. Wędrowały po jej ciele rozbudzając tęsknotę za namiętnością, bliskością, czułością… Jego barwny głos w połączeniu z jej wyobraźnią płatał figle, więc dołączyła do gry. Poddała się fantazjom zanurzając w treści bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Nagle zapomniała, że zimno, że ciemno, że była zmęczona i chciała być niewidoczna. Poruszyła się i odchyliła głowę, bo sam głos przestał jej już wystarczać. Była ciekawa, jak on wygląda.

Pa kochanie, muszę kończyć- usłyszała i zobaczyła, jak mężczyzna pakuje telefon i wsiada do autobusu linii 152. Zniknął we wnętrzu zatłoczonego autobusu. Ona pozostała na ciemnym przystanku. Zerknęła na rozkład i upewniła się, że za dwie minuty nadjedzie jej autobus. Czasem warto być niewidzialną- uśmiechnęła się do siebie.

A panna Janka, już od rana, na gramofonie głośno gra, bo boi się sama spać…