Światła

-Ciemna noc. Ciemny las. Jadę zmęczona do domu. Remont drogi, wycinka przydrożnych drzew. Światła regulujące ruch na jednym tylko, czynnym pasie drogi. Czerwone. Stoję. Z naprzeciwka jedzie bus. Tarabani się i podskakuje na nierównościach. Światła co i rusz mnie oślepiają. Nagle zdaję sobie sprawę, że to ja stoję na długich, a on mi próbuje to uświadomić.

– Ty? Ty, perfekcjonistka?- dopytuje się mąż- ta, co zawsze krzyczy, jeśli mam ułamek sekundy opóźnienia podczas zmiany świateł? Niemożliwe- śmieje się.

– No właśnie. On nie podskakiwał. On po prostu sygnalizował, że stoję na długich. Wyłączyłam i włączyłam awaryjne, żeby przeprosić i wiesz co? Kiedy mnie mijał, włączył długie.

– Na złość.

– Tak… Ale i tak chyba pójdę do piekła… Ja, nie on.

Jedna myśl na temat “Światła

  1. Do piekła, ale w dobrym towarzystwie. Pewnie więcej jest nas takich, co to nie umieją zmieniać świateł na czas

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s