Chr

Cisza. Ustał ruch na ulicy. Ucichł wiatr. Cisza, gdyby nie…

On.

Zagnieździł się w którymś z pokoi. Nie tych sąsiadujących z moim. Dalej.

Chrapie. Miarowo odcina nocne minuty. Szatkuje ciszę.

CHRAPIE.

Echo niesie hotelowym korytarzem głośne chrrrrrr….uchrrr… rrrchrrrr chr… achrrrr… Czasem chrrrrrrm…

Przez jego zamknięte drzwi, by dostać się przez moje zamknięte drzwi- słyszalnym stale chrrrrrr..

Gdy zamykam oczy, wydaje mi się, że On jest na sąsiednim łóżku.

Zazdroszczę Panu snu.

6 myśli na temat “Chr

  1. Parę lat temu miałem jakieś szkolenie w Stuttgarcie. W hotelu z jakiś niepojętych względów dali nam dwuosobowe pokoje. Trafiłem na bardzo otyłego współlokatora chorującego na bezdech senny. Parę razy w nocy włączał mu się specjalny aparat wtłaczający powietrze przez maskę. Za każdym razem się budziłem. Chciałem mu w pewnym momencie przydepnąć wężyk w tej maszynerii. Takie ciemne siły drzemią w człowieku, gdy jest zdesperowany:-)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s