Dno kubka

Siedzę z kubkiem kawy i spoglądam przez okno.

W kabinie koparki siedzi chłopak, ma może 20 lat. Nabiera łychą ziemię, ramieniem koparki wykonuje obrót, uwalnia z łychy zawartość na przyczepę.

Młody, energiczny, uśmiechnięty.

Patrzę i liczę. Liczę lata spędzone w szkole. Liczę dni, w których byłam po pracy wycieńczona psychicznie. Nawet mogę policzyć ilość lat, jakie mogę spędzić za kratkami za jeden nieważny ślad długopisem.

Mogłabym też policzyć jego godziny pracy, przychody, koszty, dochód…

Wolę nie liczyć. Właśnie w momencie, kiedy zaczynam dostrzegać dno kubka, mój mąż wyjmuje z portfela kilka dni mojej pracy. Bezszlestnie.

Jestem inwestorem. Jak dumnie to brzmi.

3 myśli na temat “Dno kubka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s