Babcie…

Koniec strajku. Przywozimy dzieci z „wakacji” od babci. Mały siedzi w aucie i szlocha. Nie chce jechać do domu.

Pamiętam, jak mama odbierała mnie od babci. Wtedy płakałam ja i babcia.

Tylko, że ja mieszkałam u babci nieco dłużej… Ciekawe jest to, że mojego męża też wychowywała babcia…

A babcia jak zareagowała na wyjazd? Zmierzyła jednego, zmierzyła drugiego, postawiła na wagę, spisała wszystko skrupulatnie na karteczce przywieszonej na lodówce.

Wyciągnęła wnioski- mały przybrał na wadze 400g, duży 700g. Teraz babcia jedzie do kolejnych wnuków. Nie odpocznie…

A dziadek… Zastanawia się już jakie będą zbiory owoców, bo po takich wizytach kurczą się zapasy soczków, dżemików i innych przetworów… Bo wiadomo, że dziadka są najlepsze!

14 myśli na temat “Babcie…

  1. moja wnuczka ma mnie pod ręką, ale i tak najlepsza nagroda/pocieszenie/rozrywka to wizyta u Babci.
    Kochamy się obie okropnie i strasznie lubimy być koło siebie.
    Choć ja nie z babć karmiących ;D
    Ale wnuczka jest moją nagrodą za to, że byłam matką.
    Ostatnio rzuciłam w powietrze pytanie „kto jest moim największym skarbem?”
    Na co wnuczka pełna wiary i uciechy „JA!”

    Polubienie

  2. Rzeczywiście już mogę komentować. Moje niedopatrzenie.
    Szczęście mieć taką babcię. Piękne wspomnienia na dorosłość zostają.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s