Wieczorem

Jakoś tak się zrobiło pogodnie na blogach… Spokojniej… Widać Słońce czyni cuda…

Mnie pozytywnie nastrajają piękne maki i chabry na polach, oraz dziki bez kwitnący wzdłuż polnych dróg. I dziki łubin pręży się wyniośle i zadzieram nosa, bo ten mój ogrodowy nie pojawił się już w tym roku. I pola facelii cieszą oko, bo przypominają pola lawendy. Pięknie jest!

A w moim ogródku zamieszkała jaszczurka zwinka. Nigdy wcześniej jej tu nie widziałam. Zaskrońce owszem, jeden nawet wjechał się na noc do domu i wyszedł z niego razem ze mną, kiedy szłam do pracy. Z powrotem do domu czekałam na męża. Tamten olbrzym mnie przestraszył.

Uzupełniłam ptakom wodę we wszystkich możliwych miejscach. Nie mają daleko do jeziora, ale wolę, gdy siedzą w ogrodzie razem ze mną. Wystawiłam też miskę z wodą dla przechodzących psów i miskę na tarasie dla gości. Właściwie pomyślałam o suczce sąsiadów, ale pojawiają się na tarasie czasem dzikie koty.

Wczoraj, kiedy już wszyscy poszli spać, usiadłam na tarasie. Lubię patrzeć, jak uliczne lampy oświetlają jasną jeszcze barwę lipowych liści. Niebo pokazywało swoje najpiękniejsze oblicze. Nawet wydawało mi się, że zobaczyłam spadającą gwiazdę i próbowałam zdążyć z wypowiedzeniem marzenia. Gdybym marzyła o jednym, nie byłoby problemu, a ja w plątaninie myśli zdążyłam się jedynie uśmiechnąć. Było spokojnie i cicho. Tylko przelatujące nad moją głową samoloty przecinały tą ciszę łagodnym szumem. I czasem przejechał samochód dostawczy dając znać, że życie się nie zatrzymało. To tylko ja dostrzegła piękno chwili, zatrzymałam się, złapałam oddech. A życie się toczy- tam, za kierownicą właśnie ktoś pracował, choć było już po 24.00.

I kiedy tak cichutko siedziałam obserwując niebo, przez mój taras- ścieżką dzikich kotów- przeszła kuna. Też nie wiedziałam, że tu żyją. Przeszła spokojnie, bo chyba tak samo jak ja jej, ona mnie się też nie spodziewała.

O 1.00 w nocy usłyszałam kroki męża, który niespiesznie sprawdzał pokoje w poszukiwaniu mnie. Choć okno tarasowe było otwarte, on też nie spodziewał się, że mogę tak długo delektować się wieczorem na tarasie.

Weszłam do domu obawiając się, że zamknie okno i noc spędzę poza domem :)))

Dzisiaj planuję kolejne posiedzenie, muszę dodatkowo zadbać o nastrój i przynieść lampiony. I może coś, co odstrasza komary, bo był moment, że chciały mnie zjeść.

Coma- Pożegnanie z bajką

15 myśli na temat “Wieczorem

  1. Na chwilę wróciłam do cywilizacji, bo tam na krańcu świata nie ma zasięgu. Też mnie dziś czeka taki cudny wieczór, z 15 rozbrykanych nastolatków przy ognisku i śpiewie słowików.

    Polubione przez 1 osoba

  2. O masz jak sielsko i anielsko:))))) dobrze malomiasteczkowym być;))). Czytając to prawie poczułam te zapachy i prawie słyszałam odgłosy spokojnej nocy;)). Oby więcej takich momentów i łapania chwil:))

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ach, nawet nie wiesz jak ja marzę o takim tarasie, bliskości natury, porannej kawie w szlafroku że stopami na trawie. W bloku nie ma i nigdy nie będzie takich pięknych chwil.

    Polubione przez 1 osoba

  4. W szlafroku to sobie rano tu nie pochodzę. Wczoraj w nocy narzuciłam na siebie cieniutki biały kocyk, ruszyłam z miejsca, żeby zobaczyć dokąd poszła kuna i pomyślałam, że mogłabym straszyć :)))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s