Granica

Od zawsze miałam tendencję do tłumaczenia sobie zachowań innych. Czasem to pomaga, czasem jednak daję przyzwolenie, by bezkarnie krzywdzić.

Jak znaleźć granicę?

Podobno osoba, która w wieku 0-3 wychowywała się bez rodziców (bo np. byli oni na emigracji zarobkowej), ma trudność w związku z uwagi na swoją nadopiekuńczość i potrzebę tego samego w stosunku do siebie- często czuje się kochana za mało.

Osoba, która rozwija się w stanie, w którym ma poczucie, że stało się jej coś strasznego (i faktycznie tak było) i nie było nikogo, kto by uznał jej ból (i faktycznie nie było). Nie rozumie czemu ktoś czegoś od niej oczekuje. Ona nie jest w stanie nic dać. – I wiecie co? To chyba TkO.

A Narcyz i Echo? Wydawałoby się, że powstała „idealna para”. Lecz Narcyz pomimo tego, że emanuje i wprawia Echo w życie, gdy ta powtarza jego słowa (Jestem piękny. Jestem piękny…), nie jest sam w stanie utrzymać tego związku. Być może dlatego, że widzi i doświadcza kogoś tak uszkodzonego, jak Echo, która nie może czuć, że ma cokolwiek w sobie. – to doprawdy trudny związek i nie wiadomo, jak im pomóc. Bo jak nakłonić mężczyznę do leczenia się u psychiatry, skoro on jest idealny? – A tu niestety nieszczęśliwy związek mojej siostry.

A Wysoko Postawiony? Moja teoria tłumacząca jego zachowanie miała początek w żałobie po śmierci brata oraz odejściu matki. Do tego ogromny stres związany z pracą, a po drugiej stronie niepokorna blondynka…

Martwią mnie nieszczęśliwe związki, chore układy w pracy, przemoc.

Zachowania męża nie potrafię jednak wytłumaczyć. Podobnie zachowania mojego starszego syna. Pewnie przez to ranię i jednego i drugiego. Zapewne oni ( bardziej mąż) przyczynili się do tego, w jakim punkcie się teraz znajduję.

I mam wybór, nawet kilka, tylko nie mam sił i wsparcia, by podążyć inną drogą.

Ale… Na koniec jeszcze dodam, że pomimo mojego dziwnego podejścia do świata, nieznajomości procesów psychologicznych, kierowania się bardziej sercem, niż rozumem- rzeczywiście tak, jak to ktoś zauważył- mam szczęście do spotkania w życiu wielu dobrych ludzi, czego i Wam życzę.

A drugą stroną medalu jest to, że tym, czego się najbardziej boję jest człowiek.

9 myśli na temat “Granica

  1. Z różnych powodów nie rozumiemy ludzi. Jesteśmy zbyt zamknięci albo zbyt otwarci, nie „nadajemy” na tych samych falach… Można wymieniać. Przeszkód będzie bez liku. Być może zbyt się właśnie na przeszkodach skupiamy i dlatego nie wychodzi:-) Spontaniczność, szczerość i pewien dystans do siebie… Może będą pomocą:-)

    Polubienie

  2. Ktoś, kto od dziecka był porzucany ( bo brak wsparcia w czasie trudności to porzucenie) nie wierzy, że może być inaczej. Żyje w przekonaniu, że ma tylko siebie. To rzutuje na związki. Bo nie umie przyjąć wsparcia, nie wie nawet, że go potrzebuje i w sumie nawet nie dostrzega, że je dostaje. Nie umie też udzielać wsparcia, nawet gdy chodzi o kogoś najważniejszego w życiu. Po terapii taka osoba jest w stanie uwierzyć, że może dostać wsparcie i nauczyć się je dawać ale to tylko poprzez rozum. Gdy coś się dzieje i nie ma czasu na myślenie – działają uczucia i reakcje są takie jakie są czyli pierwotne.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Im jestem starszy, tym niej staram się zastanawiać nad motywacjami ludzi mnie otaczających. Zwykle nie mam wpływu na to by cokolwiek w nich zmienić, nawet jeśli się łudzę, że mam. A skoro tak, to przyjmuję rzeczy jakimi są, albo jakimi mi się zdają. Te nieprzyjemne staram się obchodzić łukiem (i takich ludzi). W razie wystąpienia takich, których ominąć się nie da, próbuję minimalizować straty 😉 Nie zawsze się udaje. Ot, życie 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s