Słonecznie, nie za ciepło

Najprawdopodobniej wysokie temperatury i duży stres sprawiły, że dostałam coś na kształt ataku depresji. Pewnie też za mało wody, za dużo kawy i brak chwili na relaks. Szybko ustąpiło. Może dlatego, że szybko zareagowałam.

Mam nadzieję, że był to jedynie znak ostrzegawczy, a nie cisza przed burzą, która dopiero nadejdzie.

Przez te dwa lata trochę się nauczyłam, dużo dowiedziałam z blogów, a jednak nadal wiem za mało.

Dziś jest chłodniej. Mam więcej siły, ale też więcej widzę…

To niesamowite, że coczwarty z nas choruje. Nie do uwierzyli jest to, że tak mało o tej chorobie wiemy.

Nie boję się o tym mówić, choć świadomość społeczna jest tak mała, że trudno znaleźć płaszczyznę porozumienia.

Mój biurkowy kolega z pracy bardzo mnie wspiera, próbuje wykazać zrozumienie, ale kompletnie nie rozumie i nie mam mu tego za złe. Wcale. Tylko uswiadamia mi to, jak bardzo jesteśmy sami z naszym problemem.

Aaa… No i dodam. Nie zależy mi na użalaniu się nade mną, na udzielaniu mi pomocy, na głaskaniu po głowie. Zależałoby mi bardziej, by zrozumieć, że to, że wychodzę wcześniej z pracy, to nie moje widzimisię, nie wyjście obrazowe księżniczki, a po prostu próba znalezienia pomocy, zanim będzie za późno. Wolałabym nie mieć z tego tytułu dodatkowych wyrzutów sumienia. Nie są mi one do niczego potrzebne.

16 myśli na temat “Słonecznie, nie za ciepło

  1. Pogoda ma wpływ na nas ogromny, więc nie dziwota, że daje się nam we znaki. A to raptem jeden czynnik wśród dziesiątek innych. Lepiej zadbaj o siebie i swoje zdrowie bo nikt Cię w tym nie wyreczy. Wyrzuty sumienia nie są potrzebne i całkowicie zbędne. Ludzie zawsze będą mówić, dogadywać i zazdrościć chociazby wcześniejszego wychodzenia z pracy. Widzą zazwyczaj tylko powierzchnię, a nie co jest pod nią i nawet nie zastanowia się nad powodami wcześniejszego wyjścia. Wszystkim nie dogodzisz.

    Polubienie

  2. Zauważyłam przez ok 20 lat kiedy odwiedza mnie depresja, że są jednostki które naprawdę mnie kochają, próbują zrozumieć i chcą wspierać. Ale naprawdę nie potrafią. Jest taki odsetek populacji, który nigdy nie doświadczył depresji, nawet w obliczu dramatów życiowych. Trudno mieć o to do nich pretensje. Jedyną korzyścią chorowania na tę chorobę jet to, że stajemy się wrażliwsi na innych. I czasem pierwsi przed członkami rodziny potrafimy rozpoznać jej symptomy u drugich. (świr świra, zawsze rozpozna 🙂 ) To pozwala, że my możemy pomóc i być wsparciem. Oczywiście tylko wtedy gdy pozwalają nam siły. Jestem zwolenniczką wspierania innych, ale w ostrych stanach choroby nauczyłam się oszczędzać energię i chronić przede wszystkim siebie. Dopiero potem wyjść do innych. Pozdrawiam.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. To straszliwa choroba. Wymaga wsparcia i jezeli tylko mozemy nawet tylko intuicyjnie to nie róbmy uników . Nie czesto umiemy sobie z nią poradzić. A co najgorsze ta cholerna Depresja ma nie jedną twarz i nie jedno imię. :*

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ja juz 11 lat z tym walcze, wlasnie wychodze z trzeciegu rzutu tej choroby. Tym razem wlasnie potrzebowalam pobyc na bezludnej wyspie, kazda interakcja z kimkolwiek zabierala mi energie, powoli wracam do swiata, ale wciaz odgrodzona tafla szkla i w grubym pancerzu.
    Ja mam o tyle lepiej, ze sama jestem sobie szefem i paru pracownikom, wiec nikt nie ma prawa mnie oceniac…
    Trzymaj sie!

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Przez trzy czwarte życia wypierałem ze świadomości objawy. A kiedy się już nie dało okazało się, że depresja świetnie weryfikuje listę znajomych, których uważało się za dobrych. I to jest duży plus, z mojego punktu widzenia.

    Polubienie

  6. Nie chce Cie straszyc, ale z depresja jest jak z alkoholizmem, nigdy nie mozna powiedziec, ze jest sie juz zdrowym. Trzeba byc bardzo uwazna na siebie sama, a przede wszystkim nie oszukiwac siebie, nie udawac, ze jest ok… Wiesz, ja patrze na to jak na kazda inna chorobe, jak na zachwianie rownowagi chemicznej w mozgu, ktora trzeba wyregulowac lekami. A to co sie ze mna dzieje to po prostu objawy tej choroby, takie same jak bolacy zab czy brzuch. Mi takie podejscie bardzo pomaga, bo oddemonizowuje – jest takie slowo??? 😉 – te chorobe i ulatwia walke z nia. Musisz znalezc swoj wlasny sposob na Potwora, odkryc czym sie karmi, co go napedza… Trzymaj sie i jakbys chciala pogadac, zapytac o cos to napisz – matylda75@interia.pl

    Polubione przez 2 ludzi

  7. Mnie depresja kojarzy się z totalną samotnością ale i samotną walką o siebie. Moja historia z depresją to samotna droga do zdrowienia. Nikt wtedy Cię nie rozumie. Paradoksalnie potrzebując wsparcia, izolujesz się od ludzi. Totalne pomieszanie z poplątaniem.

    Polubione przez 2 ludzi

  8. Bardzo Ci dziękuję! To niesamowite ile wsparcia można otrzymać od nieznanych osób! Masz rację z tym mózgiem- to samo powiedziała mi moja pani doktor i dopiero wtedy otworzyła mi oczy. Buziaki!

    Polubienie

  9. Ja siebie zdiagnozować nie potrafię. A i do terapii jako takiej się zraziłam, może niepotrzebnie. I właściwie nie wiem, co mi jest i dlaczego czuję się tak, jak się czuję. Chciałabym trochę samoświadomości, jaką masz Ty.

    Polubione przez 1 osoba

  10. Dla mnie depresja to bol, ale nie fizyczny, taki sciskajacy … Brak oddechu, dusznosci, trudno mi to okreslic, to troche tak jakby woklo mnie bylo za malo tlenu … I niemoznosc zmobilizowania sie do jekichkolwiek dzialan, a jednoczesnie poczucie winy za czas ktory przeplywa obok mnie … i zawsze idzie w parze z bezsennoscia, a czasem z migrena. To tak po krotce.
    Ostatni atak depresji mialam po Bozym Narodzeniu, ktos zepsol mi te swieta, a juz myslalam, ze moze bede mogla je polubic i tearz znowu nie … Ponad miesiac bylam jak zombi …
    Juz mamy postanowione, w tym roku bedziemy sami, zrobimy sobie wycieczke i moze stanie sie to nasza nowa tradycja.Musze sie nauczyc zdrowego egoizmu!
    Dobrze, ze mam koty, one poprostu sa, nie oceniaja, pomagaja tym, ze sa … Mobilizuja do tego zeby wstac, napelnic miske, otworzyc drzwi, poglaskac ….
    To pomaga jak czytam, na tym, czy innym blogu, ze ktos inny ma podobne doswiadczenia … Wtedy wiem, ze nie jestem sama, moge komus powiedziec, a on nie bedzie prawil komunalow: „wez sie w garsc …”

    Polubione przez 1 osoba

  11. Masz rację! Dlatego postanowiłam pisać i od razu wsparł mnie osoby dające wyraz temu, że wszystko jest OK, to tylko choroba. Tak mało się o niej mówi. A z oswojonym potworem jest jakoś łatwiej. Tak, duszności też mam. Nie mogę wręcz oddychać.
    Fajnie, że napisałaś! W grupie raźniej 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s