Napędzany testosteronem

Bodźce płynące z otoczenia społecznego potrafią podnosić lub obniżać jego poziom, co wpływa na zachowanie (najprawdopodobniej za pośrednictwem zmiany percepcji, motywacji lub rozumienia), co z kolei oddziałuje na kontekst społeczny, a to znów – na poziom testosteronu i tak w nieskończoność.

Był jeszcze wczesny ranek, kiedy to mój Biurkowy Kolega zapowiedział, że coś wisi w powietrzu. Napawając się smakiem i aromatem kawy rzuciłam okiem na Wysoko Postawionego. Był w dobrej kondycji. Co prawda wspominał, że nie będzie miał dzisiaj czasu, bo ma napięty grafik. Ale nic nie zapowiadało burzy…

Już podczas pierwszego spotkania okazało się, że będzie to ciężki dzień. To nie była burza…, to było tornado! Po spotkaniu weszłam do jego Norki. Siedział za biurkiem z groźną miną. Pozwoliłam mu wykrzyczeć wszystkie żale. On krzyczał, a ja myślałam, jak znaleźć rozwiązanie. Sytuacja rzeczywiście była nieciekawa, wymagała posunięć, do których też jestem uprzedzona. Nie była jednak bez wyjścia. Jedyne, czego wymagała, to zniżyć się na inny poziom. W pewnym sensie się poddać. Z moich rozmyślań wyrwał mnie jego narastający tembr głosu, przerywany jednostajnie wykrzyknikami w formie gromkiego „k….!”. Zorientowałam się, że tornado wróciło i to ze zdwojoną siłą, bo po Norce zaczęły latać przedmioty. Jedyne, co udało mi się zrobić, to schować jego okulary… Potok słów nie miał już merytorycznego sensu, przelał się jednak w kierunku opluwania współpracowników.

W takich momentach moje dzieci mocno przytulam. Zerknęłam na niego. To dość postawny mężczyzna, rozemocjonowany maksymalnie, zbyt energiczny. Jeszcze przez chwilę pomyślałam, że może element zaskoczenia zdołałyby go zatrzymać…

I w tym momencie przyszło mi na myśl, że elementem zaskoczenia może być też to, że strzelę mu z liścia, albo kopnę w jaja… Zebrałam się w sobie, stanęłam stabilnie, wzięłam oddech, zacisnęłam pięści i…

…i wypuściła powietrze, bo jednak bałam się znaleźć na przeciwległej ścianie wskutek fali odrzutu. Poklepałam go po ramieniu i powiedziałam, by pojechał coś zjeść. Wyszłam z Norki. Usłyszałam trzask drzwiami, poszedł na papierosa.

Wróciłam do siebie. Żal mi go było. Wiedziałam, że kiedy ochłonie, będzie mu głupio. Jest zestresowany, przeciążony psychicznie, przepracowany, bez szans na dłuższy odpoczynek od pracy, ale nic nie usprawiedliwiało tego, co mówił. Oberwało się każdemu. Niesmaczne.

– Ale, że byłeś na romantycznej wycieczce we Wrocławiu?- rzuciłam wyrwany z kontekstu zarzut wykrzyczany przed momentem przez Wysoko Postawionego w stronę Biurkowego Kolegi.

-Ja?- obruszył się BK.

– No ty!- roześmiała się Lola, podając dokumenty i włączając się w rozmowę- nie słyszałeś jak krzyczał?

I w tym momencie opary testosteronu opadły na BK. Burzliwe chmury zebrały się w ciągu sekundy, zaczęły walić gromy, pojawiły się gromkie „k…! To ja tu zapier…, a ten k…. Niech się k… K… K… K…”

I w tym momencie zaczęłam się już tylko śmiać…

Po pracy nastała cisza. W końcu mogłam skupić się na pracy. Sama w biurze…. Ostatkiem sił wysłałam raport. Odebrałam jeszcze telefon od Najwyższego i… po odłożeniu słuchawki wyplułam z siebie ostatnie, acz gromkie, soczyste, kilkukrotne no to se k… polatałam.

11 myśli na temat “Napędzany testosteronem

  1. Ja swojego walę z liścia kilka razy dziennie, potem ładuje kulkę między oczy a na koniec miele kosci… niestety tylko wizualizuję, bo zwykła k… czasem nie wystarczy

    Polubione przez 1 osoba

  2. Takie wybuchy niekoniecznie są domeną mężczyzn nakręconych testosteronem. Ja często obserwuję je także u kobiet, które są przemęczone, przeciążone obowiązkami i którym się dokłada kolejne coraz bardziej absurdalne wymagania. Schodzę wtedy z drogi. Stres plus bezradność, niemożność sprostania wymaganiom, które kumulujemy w sobie, często znajdują ujście w postaci takich właśnie wybuchów.

    Polubienie

  3. Rozmowa wtedy chyba nie ma sensu, bo jakbyś na Twoje nieszczęście powiedziała coś sensownego to nerw jeszcze bardziej by się podniósł. Najpierw trochę rzygów emocjonalnych, a dopiero potem rozmowa;)
    Chyba nie zazdroszczę szefa:))

    Polubienie

  4. to chyba nie tylko testosteron, jak mnie coś ześli to pewnie pasuję do powyższego opisu, jedynie nie rzucam niczym, ale trzaskać drzwiami się zdarzyło

    Polubienie

  5. Dorośli ludzie się tak zachowują, serio? Oczywiście wiem, że bywają tacy, nawet kilkoro spotkałem, ale wciąż nie przestaję się dziwić takim zachowaniom. Histerie, jakby od wszystkich tych banialuk zależało przynajmniej czyjeś życie. Trochę jakby żałośni są ci koledzy Twoi 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s