Wycieczka

Przyjechali. Wszyscy na zaproszenie Najwyższego Nr 2. Spotkanie rozpoczęło się obiadem poza firmą, potem przeniosło się do naszej sali konferencyjnej.

Ale zanim…

***

Przywitałam panów na korytarzu częstując ich swoim uśmiechem i ukrywając niemałe zaskoczenie, bo nie otrzymałam informacji o tak licznym najeździe niemieckojęzycznych gości. Tak naprawdę chciałam z tej całej wycieczki wyłuskać NN2, by zapytać, czy będę potrzebna i jak mogę pomóc. Spotkanie było jego autorskim pomysłem, a ten zawsze uważa, że poradzi sobie ze wszystkim sam ( w przeciwieństwie do Najwyższego, który lubi mieć u boku wsparcie).

NN2 przywitał się krótko, wyprzedził spowalniający przy mnie peleton gości i pognał dalej, oprowadzając gości po włościach.

Panowie, siedzący na co dzień w męskim gronie (taka branża-stal), z pełnymi brzuchami, mieli nadzwyczaj dobry humor. A może oni zawsze tak mają? A może to ja mam do nich takie podejście i odbieram ich inaczej? A może to zbieg okoliczności sprawia, że zauważam coś, co nie jest regułą? Otóż panowie zawsze się ze mną witają, podając rękę. A nie było czasu, by ktokolwiek mógł mnie przedstawić. W polskich korporacjach zawsze kontroluje się własną pozycję. Nie wita się osobiście z sekretarką, nie zajmuje miejsc, gdzie pozycja może zostać osłabiona, nie pozwala się na zbędną poufałość.

Dwie dziewczyny (pisałam, że poza mną są jeszcze dwie?) nie podniosły się zza biurek. Nawet, kiedy je poprosiłam o pomoc, nie ruszyły się twierdząc, że nie są ładnie ubrane. Nie mogę tego zrozumieć. Albo uważają, że jeśli nie mają tego w zakresie obowiązków, to nie robią. Albo się boją, albo po prostu mają to w głębokim poważaniu i chyba jestem za tą ostatnią opcją. Może jeszcze myślą, że to moje zadanie i że to lubię, bo z własnej nie przymuszonej woli dbam o wizerunek firmy. Bo firmy nie tworzą mury, tylko ludzie- zawsze wychodzę z takiego założenia, więc jeśli przyjmuję gości, to tak, jakbym ja sama chciała być przyjęta w innej firmie.

Szybko wpadłam do sali konferencyjnej, przewietrzyłam pokój, zaniosłam wodę mineralną i szklanki. Nawet znalazłam w szafce małe cukiereczki, które położyłam w naczyniu. Wrócili, zebrałam zamowienia na kawę. Poprosiłam młodą, by pomogła mi zanieść kubki.

Usiadłam za biurkiem ciesząc się, że ogarnęłam sytuację. Nie jestem w tym dobra. Nie mam śmiałości, nie mam pamięci do zamówień, a do tego wydaje mi się, że jestem nieporadna. Po pięciu minutach z sali konferencyjnej wyszedł NN2, z pytaniem, czy dla niego też jest kawa. Oczywiście, że nie zrobiłam! Nie zauważyłam, by prosił. Nie pytałam, bo wiem, że on często woli pić wodę zamiast kawy. A on- widząc moje zaprzeczenie wymalowane na twarzy- poszedł do kuchni sam, by sobie tą kawę zrobić. Zaskoczył mnie, choć nie pierwszy raz. Oczywiście pobiegłam za nim, bo on w naszej firmie też jest raczej gościem, zaparzyłam kawę i mu ją podałam.

***

Skończyli spotkanie. Wyszli, w równie dobrym nastroju. Każdy zaw panów ze swoim kubkiem. Cały peleton wpakował się do kuchni! Jeden schował mleko do lodówki, drugi odstawił cukier, trzeci pytał, gdzie odstawić czyste szklanki, czwarty już zaczął zmywać, piąty pytał, gdzie odłożyć łyżeczki, szósty, gdzie kosz na plastik, bo zebrał ze stołu puste butelki… A panowie nie tacy młodzi- raczej wszyscy po 50-tce… Oczywiście przepędziłam towarzystwo.

Cały peleton zaczął wychodzić, znowu podchodzili i podawali rękę na pożegnanie.

I znowu nie wiem, skąd to się bierze, że zachowują się, jak dobre wujki z dalszej rodziny, a nie jak partnerzy biznesowi. Na luzie, bez zadęcia, a jednocześnie pewni siebie.

Nie wiem. Muszę jednak porozmawiać z NN2 o tym, by uprzedział o spotkaniach. Pewnie mówił Wysoko Postawionemu, że będzie, ale Wysoko Postawiony jest już przyzwyczajony do tego, że goście podejmują się sami, bo nie ma na etacie nikogo, kto ma w zakresie obowiązków przyjmowanie gości…

10 myśli na temat “Wycieczka

  1. Wróciłam myślami do pracy… Te młode chyba miały w 4-ch literach, na tę opcję bym stawiała.
    Plus dodatni 😉 dla Ciebie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Panowie znaja swoja wartosc i swoja moc, nie musza nikomu niczego udowadniac ani niczego sobie kompensowac. Ja juz w koncu tez tak ma 😀
    Tata mnie zawsze uczyl mowic dzien dobry przede wszystkim pani sprzataczce, bo to wlasnie swiadczy o kulturze czlowieka, a nie klanianie sie dyrektorowi.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Panie może były nieśmiałe i skrępowane w obecności mężczyzn, szczególnie że byli liczni.
    Mnie osobiście dziwi jak młodzi potrafią elegancko się zachować, u starszych roczników jakoś to nie dziwi;)). Z wiekiem człowiek zazwyczaj pokornieje-takie mam wrażenie.
    Może się mylę, ale wydajesz się wrażliwą osoba, pełną empatii. To sprawia, że inni przy Tobie mogą czuć się swobodnie. Cenny nabytek z Ciebie dla firmy…, żeby tylko jeszcze pracodawcy to zauważyli, zazwyczaj takie zdolności są niedoceniane niestety.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Dziewczyny zaprezentowaly klasyczny tumiwisizm, nie czuja sie czescia zespolu, nie pomagaja innym…. pracowalam kiedys z podobnymi jednostkami, w NGO, bardzo mnie to dziwilo, bo bylam przyzwyczajona do innej kultury pracy.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Wciąż zdumiewają mnie te wszystkie firmowe gimnastyki, prężenie muskułów, zagrywki ping-pongowe, pojedynki na miny. Trochę jakbym oglądał odcinek „Z kamerą wśród zwierząt” opowiadający o czymś niezwykle egzotycznym

    Polubione przez 1 osoba

  6. ale po co ich przepędzałaś z tej kuchni? jeśli Niemcy są choć trochę podobni do Szwedów to w ich firmach w kuchniach wiszą nalepki w stylu „Twoja mama tutaj nie pracuje – sprzątaj po sobie”. Dlatego są NIE nauczeni, że od strony kuchennej obsługuje ich kobieta, nawet równorzędna stanowiskiem. Twoje koleżanki co olały gości to nie były Polki, mam rację? Szwedki też by się tak zachowały. Nie dlatego, że coś lekceważą albo, że im się nie chce. Po prostu to nie ich działka i już. Poza tym – po co, skoro wiedzą gdzie jest kawiarka i reszta…

    Polubione przez 1 osoba

  7. Napis rewelacyjny! Muszę zawiesić 🙂
    Nie wiem, jak jest u Niemców, bo za każdym razem widzę, że jest inaczej. Ale podoba mi się, ze panowie biorą sprawy w swoje ręce.
    A koleżanki- z Polski 🙂 tylko inne pokolenie, widocznie u nas tez to się zmienia!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s