Basen

Basen. Płynę na plecach (nie napiszę, że stylem grzbietowym, bo płynę bez stylu…). Woda mnie unosi i odpręża. Mam cały tor dla siebie.Przyszłam przygnębiona, bo mąż jak zwykle nie miał czasu na bliskość i jak to ma w zwyczaju deprecjonował to, czym się zajmuję zawodowo. Bo on piastuje wyższe stanowisko i jest w pracy pięć dni w tygodniu po 8 godzin, a nie jak ja… Cokolwiek by to miało znaczyć…. Nie jest to ważne, ważne było dla mnie, by choć przez moment nie być osobno. Zjadł nazbyt szybko obiad, biorąc nawet dokładkę, ale nie pochwalił, że wyszło świetnie.Płynę i próbuję wyciszyć myśli licząc płatwie i inne profile stalowe zadaszenia pływalni. Raz… Dwa… Trzy… Kolejno liczę je mijając. To takie dziwne, kiedy lecę samolotem obraz ziemi też przesuwa się wolno. Nieadekwatnie do prędkości lotu. Tu, unosząc się na wodzie nie czuję własnej prędkości, a jednak mijam ożebrowanie stropu. Jest jeszcze linka z logo uczniowskiego klubu sportowego, która oznacza dla mnie, że jeszcze trzy ruchy i kończy się tor, i nawrót, bez odpoczynku. Jakby na złość temu, co mówi serce. Niech się wypcha! Słucham, jak bije i jak się buntuje.Serce. Jak ono dziwnie u mnie reaguje. Jakby nie było moje. Czasem bez powodu się buntuje, czasem na chwilę zamiera, niekiedy bezpodstawnie się wyrywa.Pamiętam, jak leżałam obok wsłuchując się w jego miarowy oddech. Nadzwyczaj spokojny. Choć sen miał płytki, bo każdy mój, nawet najmniejszy ruch, powodował, że przyciągał mnie do siebie, całą. Jakie to dziwne uczucie… Być wplecioną nie z własnej inicjatywy, a z potrzeby drugiej osoby. Czuć się nie do końca pewnie, a jednak całkowicie bezpiecznie. W ramionach Morfeusza… Usłyszałam szept ” k..m..”- wyostrzylam zmysły. Śpi? Mówi przez sen? Chyba lekko uniosłam głowę, by spojrzeć na jego twarz. „k..h..”-powtórzył i zaraz szybko dodał, tym razem już wyraźnie „kocham cię”, spojrzał na mnie i delikatnie pocałował w czoło.A serce, nie moje, bo zajęcze- dało szybko sygnał do ucieczki. Struchlałam, zlękłam się, ogarnęła mnie panika – „śpij”-powiedziałam, bo nic innego nie przychodziło mi do głowy.Trzy, dwa, jeden, nawrót. Zerknęłam na zegar zawieszony nad basenem, nie wiadomo kiedy minęło pół godziny mojego pływania.To głupie serce biło teraz regularnie, jakby razem ze mną słuchało moich wspomnień. Za to myśli tłukły się po głowie ze zdwojoną siłą. Zawsze chciałam wiedzieć, co czuje. Kim byłam, dlaczego, po co, jak do tego doszło…Kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, żartuje, w myśli, w mowie, w sercu…- przypomniała mi się wyliczanka syna, który ostatnio zrywa liście akacji, by sprawdzić, co czuje do niego Lenka.Może te słowa nie były do mnie? Może wybudzając się z pięknego snu, te właśnie słowa zostały mu na ustach. Bo jeśli mówił do mnie, to chyba nie ma to już żadnego znaczenia. Zawsze chciałam wiedzieć, a teraz usłyszałam i nie wiem… Teraz bez sensu jest pytać, nie należy chyba przerywać ciszy, zakłócać spokoju, skoro nawet moje serce, po 45 minutach pływania złapało równowagę.Tak jest lepiej, pomyślałam przenosząc się do jacuzzi. Jest dobrze… Nawet przyjemnie…

Taki znak… (?) Dostałam do przeczytania…

15 myśli na temat “Basen

  1. Czasami takie pytania nie zgrywają się z melodią graną przez drugą duszę, ale pocieszam się, że w rzeczywistości alternatywnej, grają ze sobą razem pieśń piękną i wzruszającą.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Tęsknię za basenem. Jednocześnie nie mogę pokonać obrzydzenia. Za dużo wiedzy o stanie wody i przebyte infekcje pobasenowe.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Też zawsze dążyłam do prawdy. Chciałam wiedzieć, choćby prawda miała mnie zaboleć. I bolało i wcale mi nie było lepiej z tą wiedzą. Ale bez niej karmiłam się tylko nadzieją.
    Dziś wychodzę z założenia. Chcieć to móc. Przesyłam dobre myśli. U nas też ochota na bliskość wyparowała. O dziwo tym razem to ja. Chyba jestem za bardzo zmęczona.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Brak ochoty na bliskość to sygnał ostrzegawczy. Po nim nastepuje awaria. Czasem można ją usunąć a czasami nie da się naprawić. Niestety. :* Ale to piszę z wlasnych doświadczeń.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Kiedyś na szkoleniu ze spraw niezwykle nieistotnych trener powiedział, że niezwykle ciężka rzeczą jest usiąść z drugą osobą i patrząc jej w oczy przemilczec pięć minut. Śmiałam się, bo to potrafiliśmy. Wszystko zaczęło zamierac, kiedy pojawiły się obowiązki, a zaczęło się sypać, kiedy bielizna mogłam już sama tym obowiązkom sprostać. Może jesteśmy nadal, jak dwójka dzieci… Najgorsze są Lucia te zmiany nastroju, znasz to że swojego podwórka. Przykre są słowa, które słyszę, a których on się wypiera. Bolesne są chwile, kiedy próbuję się zbliżyć i odbijam się od ściany. A następnego dnia, mąż wraca z pracy uśmiechnięty, całuję mnie w policzek, mówi, że pięknie wyglądam i że mnie kocha. Ech… przecież Ty to wszystko wiesz… Znasz.

    Polubione przez 1 osoba

  6. I czlowiek sie karmi nadzieja, ze ten nastepny dzien bedzie juz jutro, a dzis trudno, jest jak jest…
    Wytrzymalam 3 lata takiej hustawki, potem wiele lat z niej sie leczylam. Na szczescie z moim mezem jest zawsze „jutro”

    Polubione przez 1 osoba

  7. Każdy dzień jest taki sam, każda noc jest inna? A może odwrotnie? Zależy gdzie, albo kiedy coś jest życiem a coś snem… i czy zauważasz roznicę.
    Lubię Twój sposób pisania😻

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s