Go away

Jestem w hotelu, w którym…

…pamiętasz, jak schowałam się do łazienki, kiedy rozkręciła się rozróba na korytarzu? Tej nocy zabito w mieście człowieka. Sprawca został pojmiany. A ja rozmawiając ze świadkiem, upewniłam się, że to był ten, którego głos słyszałam na korytarzu…

…ale pewnego wieczoru usłyszałam pukanie do drzwi. Pomyślałam – o, nie! Co to za hotel? – Nie odezwałam się. Pukanie pojawiło się znowu i usłyszałam jakiś tam głos.

– Go away- ale to głupie pomyślałam mówiąc. Miałam nadzieję, że ktoś się po prostu pomylił i słysząc mnie odejdzie.

Pukanie nie ustawało. Co więc zrobiłam? Wstałam w tej kusej nocnej koszulce i otworzyłam drzwi mamrocząc coś pod nosem. Pewnie mówiłam, że głupia jestem, ale to pukanie mnie denerwowało.

Uchyliłam drzwi.

– Mogę wejść?- zapytał, a ja nadal patrzyłam na niego przez niewielką szparę,

– Czy jest ktoś u Ciebie? – chyba oczy miałam szerzej otwarte, niż te drzwi… Bo oto moim oczom ukazał się rozradowany młodzieniec z walizką i dwiema koszulami na wieszakach.

– Wejdź- powiedziałam do TkO- skąd wiedziałeś, że tu jestem i skąd masz informację o moim pokoju?

Nie zapomnę tej jego miny… Ciekawe, jaką minę miałam ja…

8 myśli na temat “Go away

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s