Winogrono

Dziś mąż ściął śliwę i jabłonkę. Były już stare, schorowane i rosły w złym miejscu.

Ja miałam zająć się winoroślą. Powoli ścinałam jej pędy, odsłaniając grona. Nie pamiętam, by kiedykolwiek było tak mało winogron. Kiedyś dziadek robił z nich pyszne wino. Potem drugi dziadek delektował się ich cierpkim smakiem. Stara winorośl, z której małych, ciemnych gron robiłam sok na zimę. Teraz, ta sama winorośl, stała się materiałem do produkcji wianków. Uplotłam trzy- jeden dla dziadków, wykorzystam go jesienią albo zimą. Drugim udekoruję bramkę. Trzeci zawiśnie nad kominkiem. Plotłam wianki, by pozbyć się fizycznego bólu. Chciało mi się płakać, bo znikała ostatnia nić łącząca mnie z dziadkami. Pozostała jedna brzoskwinia, którą też kazałam ściąć. Nikt się jednak nie odważył już tego zrobić. Szkoda, bo za rok, czy dwa na nowo będę się rozstawać z duchami przeszłości.

Wieczorem poszłam na ogród. Spojrzałam na drogę mleczną… Wysłałam swoje myśli w stronę gwiazd.

Kiedy wróciłam, na tarasie czekał na mnie mąż. Przytulił mnie. Akurat w tym momencie było mi to potrzebne.

13 myśli na temat “Winogrono

  1. Ogród i gwiazdy… Wszystko rodzi swoje owoce… I wszystko się zmienia…
    Niepostrzeżenie. Nawet tego nie zauważamy. Na niebie zobaczyłaś gwiazdy, których może już dzisiaj nie być. I mamy tego świadomość. Jedyne w swoim rodzaju. Piękno ma różne wymiary:-)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ceramiku- miałam Ci napisać, że niestety łubin, który posadziłam w tamtym roku, uciekł 🙂 nie ma go. Pamiętam, jak mówiłeś, żebym go pilnowała…
    No nic, uporządkuję ogród i w przyszłym roku na nowo zaproszę go do siebie. To niemożliwe, żeby nie chciał zostać ze mną.

    Polubienie

  3. Winorośl się odradza. Potrzebne mu ostre cięcie na wiosnę. Zanim ruszą soki a pitem nad gronami uduwanie liści. Kuedy tak zrobilam w Polsce moje winogrona odrodziły się na nowo. A drzewa… No cóż wszystko przemija jak i nasze życie. Zatrzymaj w kadrze. O ucieczce lubinu nie mialam pojęcia. Buziaki

    Polubione przez 1 osoba

  4. Luciu- Ceramik powiedział, kiedy sądziłam łubin- żeby go pilnować, bo lubi się zanadto rozgościć w ogrodzie. A ten, nie polubił miejsca i się w tym roku już nie pojawił… Dlatego sobie zazartowałam, że uciekł.
    Ogród dostałam w spadku po babci. Z gruzowiska stworzyli tu miejsce dla siebie, roślin i zwierząt. Włożyli w to masę pracy. Kolejny dziadek uwielbiał ogród. Odziedziczyłam więc jabłonkę, czereśnię, brzoskwinie i śliwę. Wiele malin, w tym chyba moroszkę. Niestety części bylin nie doceniłam, inne źle potraktował, zmienił się klimat, a dodatkowo trwała budowa. Tydzień po tygodniu ogród zawierał, a ja straciłam swój mały azyl, zyskując trochę więcej przestrzeni mieszkalnej. Teraz ogród potrzebuje masę pracy, a ja opadłam z sił. Przydałby mi się młody, przystojny ogrodnik, bo nie lubię teraz na tym pustkowiu walczyć sama…

    Polubienie

  5. A to ci dopiero… Jednym łubin rozrasta się po całym ogródku i zagłusza inne rośliny, a od innych ucieka:-) Może zjawi się ni stąd ni zowąd za parę lat…
    Niestety nie znam młodych i przystojnych ogrodników. Ale gdybym mieszkał bliżej, chętnie bym pomógł… Czy jednak przyjęłabyś pomoc starszego i trochę …zdezelowanego ogrodnika:-)

    Polubione przez 1 osoba

  6. Mnie brakuje mojego polskiego ogródka
    jak nazywamy działkę na Śląsku. Pamiętam, że łubin tez miała chociaż chyba nie zaanektował miejsca w nadmiarze. Chyba, ze po moim wyjeździe. Ogrodnik czasami konieczny do prac wysiłkowych. 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s