Dzieci

Żałuję, że nie spisywałam historii związanych z moimi dziećmi… Moja mama czesto pytała, dlaczego tego nie robię. Powód był chyba taki, że wtedy chciało mi się płakać, a dopiero teraz się z tego śmieję. Choć były też momenty grozy…

Pierwszą wspólną historię stworzyli zaraz po tym, jak urodził się młodszy. Mąż poprosił mnie o dostarczenie pisma urzędowego. Malutek był w wózku, chyba miał tydzień, a mały podczas spaceru udawał pieska, węża i inne stworzonka brodząc w błocie pośniegowym. Nie miałam takiej mocy, by udowodnić mu, że takim zwierzątka nie jest. Tak…zostałam zauważona na mieście, nie obeszło się też bez komentarzy…

Potem szczepienie starszego. Zanim ubrałam małego (strasznie tego nie lubił, teraz mu się odmieniło)- starszy pisakiem do płyt wymalował sobie twarz, a na koniec nabił potężnego guza. Lekarka otworzyła oczy szeroko ze zdumienia.

Kiedy starszy miał trzy lata, uciekł mi na rowerku biegowym. Wpadłam w panikę, bo nawet nie wiedziałam, w którą stronę pojechał. W wózku miałam rocznego synka. Pytałam wszystkie napotkane osoby, czy nie widziały trzylatka na rowerku. Niektórzy pukali się w czoło i poprawiali wiek dziecka. Nikt nie zauważył , nawet robotnicy układający płyty chodnikowe, obok których przejeżdżał. Syn pokonał odległość 2 km przez miasto i główne ulice, pojechał do domu. Przed domem stała kobieta z rowerem, którą spotkałam wcześniej. Zatrzymała mnie i powiedziała ” Tylko niech go pani nie bije”. Nie miałam zamiaru, ale byłam jej wdzięczna, że uspokoiła moje emocje.

Rowerki biegowe przyjęły się w mojej rodzinie, jeździłam razem z chłopcami po całym mieście, przez cały rok. Było to nawet szybsze, niż pakowanie ich do fotelików samochodowych i przemieszczanie się autem, a potem parkowanie i piesze docieranie do celu. Choć już od dawna chłopcy nie jeżdżą na tych rowerkach, to jeszcze czasem mnie pytają, czy może jakiś mi został, bo by kupili.

Z autem i dziećmi też mam wspomnienia. Raz, zimą, udało im się zamknąć w samochodzie z kluczami od auta i od domu. Siedzieli tam przypięci pasami w fotelikach samochodowych i uradowani byli z mojej gestykulacji. Raz udało mi się z pomocą młodszego syna powiększyć garaż podczas parkowania auta- od tej pory pamiętam, że istnieje też hamulec ręczny. Pod przedszkolem zawsze była walka, bo jak wyciągnęłam z auta jednego, to drugi był już w środku.

Znają nas jeszcze w laboratorium w przychodni… Zwłaszcza starszego. Nie narzekam, dzięki temu nie obowiązuje mnie RODO, dzwonię i mówię, że jestem mamą tego, który wyturlał się po podłodze z przychodni, jak tylko zostawił pojemnik z moczem do analizy.

U dentysty, w bibliotece… wszyscy mają słabość do tych moich synów, nawet bibliotekarka szkolna… o czym się ostatnio dowiedziałam.

Albo w sklepie, bo moje dzieci miały talent do wypowiadania zdań np. „mamo, zjadłbym bułkę z nasionkami, ale nie chcę, żebyś traciła pieniądze, więc kup mi taką najtańszą”.

Zapomniałabym o fryzjerze- ale tu historia pisze się nadal…

12 myśli na temat “Dzieci

  1. W niektorych przygodach opisanych, aż przeszedł mnie dreszcz;)). Faktycznie szkoda, że nie pisałaś o tym…, ale chyba jeszcze nie wszystkie stracone-pióro/klawiaturę w rękę i do dzieła;))

    Polubienie

  2. Moje zapewniły mi pierwszeństwo w różnych kolejkach, zwłaszcza w urzędach 😀
    Mogę cię tylko pocieszyć, że kiedyś dorosną i być może będą mieli własne dzieci, a wtedy ty zostaniesz babcią…i będziesz mogła się zemścić za wszystko 😀

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Eeeee calkiem przecietne te Twoje chlopaki 😉 Moj mial chyba z 6lat jak rzucil sie na chodnik w centrum miasta, zwinal w klebek i wolal „nie bij mnie! Nie bij mnie!!!”
    Pokazywal mi scene z kreskowki…

    Polubione przez 1 osoba

  4. Dzieciaki są cudne!:)) Moje nie były jakoś strasznie kłopotliwe (oczywiście do czasu, potem sobie odbiły:-), ale były śmieszne. Pamiętam jak kiedyś zadzwonił do drzwi gospodarz bloku:-) Moja wtedy dwuipółletnia córka rzuciła tekstem z bajki Noddy: „jeśli to ktoś, kto się zna na stolarce, to proszę wejść”:-)
    Gospodarz wszedł roześmiany i od razu zapytał, czy mamy problem z meblami:-)

    Polubione przez 1 osoba

  5. Extra :)))
    Jeśli chodzi o bajki, to mój starszy na rozpoczęciu bajki Listonosz Pat zawsze wpadał w bek. Nigdy się nie dowiedzieliśmy, co on tam widział strasznego 🙂

    Polubienie

  6. Ja przez całe życie notuję różne historie, choćby w zarysie, by jakiś ślad został. I oczywiście wiele z nich dotyczy dziecka. I dalej zapisuję, choć dziecko już na studiach 😉

    Polubienie

  7. To najlepsze zostaje w pamięci :). Zacząłem pisać bloga by rozwijać się pisarsko, aby mnie zauważono, by doceniono kilka linijek które z trudem stworzę. Po zaledwie paru wpisach stał mi się on pamiętnikiem, pracujemy nad nim całą rodziną. Dalej jest miło kiedy ktoś przeczyta, skomentuje wpis, zacznie obserwować, jednak nic nie zastąpi chwil kiedy czasem siądziemy a to co stworzyliśmy budzi wspomnienie, komentarze.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s