15.15

Zerknął na zegarek. 15.15. Jeszcze kwadrans, a będzie mijał próg urzędu. Spojrzał w okno. Nadal padał deszcz. Jak to dobrze, że przyjechał dzisiaj do pracy samochodem. Wypił ostatni łyk kawy z filiżanki, którą nabył na Jeleniogórskim Tagu Staroci i Osobliwości. Bardzo ją lubił. Miał już kilka takich w swojej gablocie, ale szukał kolejnej do swojej kolekcji. Spojrzał na kalendarz- miał w nim zaznaczoną datę- 29 września – to wtedy będzie tegoroczny jarmark. Podniósł się powoli, ujął w jedną dłoń spodek, drugą dłonią postawił na nim filiżankę, pogładził palcem jej brzeg.

W tym momencie dostrzegł kobietę, która z impetem weszła do biura, krzycząc od progu „Dzień dobry!”

– No masz ci los!- pomyślał- miejmy nadzieję, że ona nie do mnie. Przesunął się z filiżanką w stronę drzwi. Chciał wyjść, by zdążyć jeszcze przed końcem pracy umyć filiżankę.

Zatrzymał się jednak przy swoim biurku. Kobieta stanęła w jego drzwiach. Miała mokre od deszczu blond włosy i niebieskie oczy, zbyt niebieskie, jak na tak pochmurny dzień. Odstawił filiżankę na biurko i cichym głosem, nie patrząc jej dłużej w oczy, zapytał „Słucham?”

-Pani Monika już wyszła?

– Tak, ona pracuje do 14.00

– Mógłby mi Pan podać do niej numer telefonu?

Mężczyzna spojrzał na kobietę. Stała nadal w progu jego biura z tą swoją przepastną torbą. Nie było szansy, by odeszła z kwitkiem lub wróciła jutro. Znał takie. To modliszki. Miał taką jedną w domu na utrzymaniu.

– Rozumiem- odpowiedział. Nauczył się tego w domu. Jeśli na pytanie ” Czy wyniesiesz śmieci?” odpowiedział „nie” – miał ciche dni. Następnym razem odpowiedział „tak” i okazało się, że owe „tak” ma krótki termin ważności. Kolega mu podpowiedział: odpowiedz ” rozumiem”. Jak do tej pory to działało.

Kobietę też udało się zatrzymać w drzwiach. Dało mu to chwilę na zebranie myśli. Wyjął zadrukowane numerami kartki formatu A4. Wyciągnął z szuflady żółte karteczki i pióro. Zapisał. Sprawdził. Podał. Podziękowała i wyszła. Spojrzał na filiżankę- gdyby nie znaczyła dla niego tak wiele, pewnie umyłby ją następnego dnia. Ruszył jednak w stronę pracowniczej kuchni.

****

– Proszę- kobieta podała swojemu mężowi żółtą karteczkę, na której jakby losowo wypisane były cyfry totolotka – to numer telefonu do tej urzędniczki. Zadzwoń do niej jutro.

– Rozumiem- odpowiedział mąż kobiety.

15 myśli na temat “15.15

  1. A skąd mam wiedziec? Nie byłem ani w Australii ani jej okolicach. Ale w Szczecinie na Głębokim miałem wielu przyjaciół. No ale to lata 70 te, końcówka więc może już byłaś nawet na świecie 🤭

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s