Droga donikąd

Agajoz udostępnionym utworem wywołała u mnie burzę wspomnień…

Piąta, etap, droga, most, kozaczki, m.b.

Piosenkę przypięłam sobie do pewnego mroźnego poranka, niemalże rok temu.

Piąta rano. Wzburzona jeszcze złapałam oddech dopiero przechodząc przez środek rozświetlonej stacji benzynowej, na której o tej godzinie życie zaczynało już swój normalny rytm… Wyglądała pośród nocy, jak prom kosmiczny. Normalnie mogłabym kupić tam kubek gorącej kawy. Ale nie było normalnie.

Potem most nad rzeką. Pamiętam, że przystanęłam na moście na chwilę i spojrzałam w gwiazdy z wymalowanym na skroni pytaniem „serio?”. Musi być, jak w filmie i tych wszystkich książkach? Potem spojrzałam w dół. We wstążce wody malował się już powoli nowy dzień. Uległam zachwytom. Pozwoliłam łagodnie poprowadzić się na drugi brzeg rzeki.

Fragmentarycznie miasto zaczynało budzić się do życia, więc i mój oddech był spokojny. Czasem mijałam kogoś w kapturze i zadawałam sobie pytanie, dlaczego ja nadal jestem nierozsądna? Bardzo wczesny poranek, na pograniczu nocy, dodawał mi sił, by poukładać rozsypane myśli. Było za wcześnie na to, by brać taksówkę. Podając cel wędrówki nie uniknęłabym być może niepotrzebnych pytań.

Idąc na skróty czułam, że te moje nowe kozaczki na to nie zasługują. Nogi, po przejściu sześciu kilometrów miały juź dość. Głowa była jednak przewietrzona, płuca dotlenione, serce podziękowało za motywację do pracy i tylko myśli skierowały mnie do automatu z kawą. A m.b.? Zawsze miał swoją wersję wydarzeń 😉

A teraz? Teraz to jest teraz.

Dziś rano jednak inna sfera życia spędzała mi sen z powiek. Poczułam, że nadal stoję na drodze donikąd, pośrodku mostu. Każdy mój kolejny krok sprawia, że oddalam się od jednego brzegu, nie widząc jednak, co jest po drugiej stronie. Po drodze nie ma miejsca na zachwyty, na nadzieję, na wyrównanie oddechu. Na razie, na moście, panuje noc, a w tle słychać tykanie zegara… A ja zdaje się utknęłam… Metaforycznie zrzuciłam wczoraj te kozaczki w cholerę.

– Sam sobie je noś!- rzuciłam w stronę męża trochę innymi słowami, nie oczekując odpowiedzi, po czym wyszłam.

Ktoś mi kiedyś powiedział ” jak nie umiesz jeździć na nartach, to przynajmniej dobrze wyglądaj na stoku”. Wyciągnęłam skórzane kozaczki na obcasie i zajęłam się ich pastowaniem. Zapowiadają zimne poranki…

16 myśli na temat “Droga donikąd

  1. U Ciebie nie mogłam, to tu odśpiewuję Ci: STO LAT! STO LAT! Mam nadzieję, że prezentów była cała góra oraz,że wywołały uśmiech na Twojej twarzy. A jeśli nie- do poniedziałku wszystko się jeszcze może wydarzyć 🙂
    Co do butów:
    Właściwie wczoraj szłam nie tak daleko, miejskimi chodnikami, w butach na obcasie i rzeczywiście- stan chodników uległ pogorszeniu, a także moja kondycja i sprawność…

    Polubione przez 1 osoba

  2. Nie jestem pewna czy da sie to zrobic jakos tak swiadomie…
    Mi po prostu pewne smaki – np karmelki cadbury – nierozerwalnie wiaza sie z pewnym miejscem, pewna osoba, okolicznosciami… Tak samo zapach jasminu i pewnych perfum… Po prostu…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s