***

Rozkochałam się pierwszy raz jesienią. Drugi raz w ciągu 20 lat. I jak zwykle za późno… Choć jesień w tym roku łaskawa. Dłonie jeszcze nie marzną, liście szeleszczą pod butami, gwiazdy błyszczą, jak latem…i nawet wiatr nie przeszkadza za bardzo.

Choć może „za późno” będzie, jak zacznę zakochiwać się zimą? Czy będę miała siłę rzucać śnieżkami i wspólnie zjeżdżać na sankach? Czy dostanę w prezencie najpiękniejszy sopel z tych, które zwisają z dachu? Czy nie będą mi marzły dłonie i koniec nosa?

A co, jeśli zimy nie będzie?

14 myśli na temat “***

  1. Nie wiem, jaką definicję zimy przyjmujesz jako obowiązującą, ale zakładam, że oczekujesz mrozów syberyjskich i śniegów kamczackich. Tych się w tym roku nie doczekamy. Zatem zimy nie będzie.

    Polubione przez 1 osoba

  2. A może dwudziestolecia? Ja pamiętam tylko zimę stulecia (1979) i randki z dziewczyną o grubym warkoczu przy -15, czy nawet -18, ale to było dalej niż 30 lat temu. :)))
    Ja nie jestem na bieżąco z prognozami. Za to uważam, że jeśli byś miała plan jeszcze na 2019 pt. „odkochać – zakochać” to raz: niezłe wyzwanie (wyzwania teraz są w modzie), dwa: jak ocenić, czy się odkochałaś i zakochałaś?

    Polubione przez 1 osoba

  3. Jeśli przestaję czekać, dostrzegać, zauważać – pomijając to, że przestaję odczuwać, nie chcę się dzielić i nie rozmyślam – to znaczy, że zapominam, a więc nastąpiło odkochanie…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s