Enerde

Wiecie już, że czuję się nieswojo wyjeżdżając do NRD 😉 Tym razem jechałam autem bez ważnego przeglądu, więc z duszą na ramieniu. Tym razem także oszalał mój telefon- nie chciał ze mną współpracować. Pytał, czy LTE, czy 3G, jaką chcę sieć, czy ma wybierać automatycznie, a czy roaming, a czy niskie zużycie itd. Jasny gwint! Nie przewidziałam tego. Nigdy nie miałam kłopotu, ale ten model nie dawał za wygraną. On chyba też przeżył stres po przekroczeniu granicy…

Mężczyzna, z którym byłam umówiona, jak zwykle w roztargnieniu pogubił dokumenty. Ale tym razem szybko odnalazł.

Z całej wyprawy pamiętam jednak najbardziej sklep z latawcami na przedmieściach. Niestety nie weszłam do środka, bo przed wejściem prowadzone były jakieś roboty… Szkoda.

Kto z Was ma w domu latawiec?

14 myśli na temat “Enerde

  1. Zrobiłem ich dziesiątki. Zawsze słabo latały. Gdy puszczałem, wzlatywały na dwadzieścia metrów a potem ostro pikiwały w jedną stronę na złamanie …listewek. Już wtedy wiedziałem, że żaden ze mnie konstruktor. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s