Nostalgia

Nie lubię ogórkowej. Kiedy byłam małą, grzeczną dziewczynką, w dni, gdy mama planowała ogórkową, prosiłam o krupnik.

Nie cierpiałam nigdy kompotu z suszonych owoców, podawanego w Wigilię. Ukradkiem wypijał go za mnie dziadek, by nie robić przykrości babci.

Dzisiaj kupiłam mieszankę wędzonych owoców. Gdyby nie dwa plasterki suszonego jabłka, wyglądałyby jak tacka czegoś zapomnianego, nienadającego się do spożycia.

Ale ten zapach… To, co śmierdziało mi w szklance wigilijnej latami, sprawiło że zatęskniłam.

Teraz, kiedy mam wszystko o każdej porze roku- największym skarbem nie jest zapach pomarańczy, a właśnie zapach wędzonych owoców… Kto by pomyślał, że kiedyś za nimi zatęsknię?

Dzieci widząc mnie z tacką nie wiadomo czego wykazały zainteresowanie. Kiedy im powiedziałam, że będzie z tego kompot krzyknęli:

-O nie, tylko nie kompot z ryby!

Będzie. I kropka.

A ogórkową może też kiedyś spróbuję…

6 myśli na temat “Nostalgia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s