ja tu, a on…

Kuchenne okno. Lubię przez nie wyglądać. Mam widok na całkiem spory fragment nieba, na swój ogród, położone w dole miasto, pozostałości pól, kilka drzew oraz położony poniżej dom sąsiada.

Ostatnio krzątałam się w kuchni, bo obecność gości zobowiązuje, by zadbać o ich żołądki. Niespiesznie kroiłam, mieszałam, ubijałam, ugniatałam i smakowałam…

Sąsiad z domu poniżej przenosił w tym czasie drewno do kominka, zamiatał, przekładał cegły, z których będzie zbudowana brama wjazdowa, kopał, przesuwał, przybijał…

Ja tu. On tam.

-A gdyby był to ten, o którym myślę ostatnimi dniami? Ten, którego poznałam? – pomyślałam oblizując łyżkę z czekolady… – Jeśli ja mieszkałabym tu, a on tam… Mogłabym teraz pomachać i zaprosić go do siebie na kakao.

Po czym zaczęłam machać, niejako na przywitanie, w stronę sąsiada. Niestety zajęty był na tyle, że nie zauważył. Nie skinął głową w moją stronę. A może myślał, że odganiam osy? Ale że osy, zimą?….

16 myśli na temat “ja tu, a on…

  1. Rozpieszczalna to kawa była w reklamie, a nie kakao. Dlatego nie zwrócił uwagi na Twoje machanie. Kakao nie było w reklamie 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Czyli co? Rozpalić ognisko i dawać znaki dymne? Prędzej przyjedzie straż gminna, zaaferowana nadprodukcją smoku, niż odczyta je sąsiad. Będę próbować. Jakiś sposób na mężczyznę da się przecież opracować 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s