Słowa

Cały dzień spędziłam w cyfrach. Tworzyłam z nich kolumny, rzędy, piramidy. Dobierałam w pary, tworzyłam grupy, przyporządkowywałam do miejsc i miesięcy. Uszczuplałam o grosz dla równego rachunku, wstawiałam w kolorowe tabele, szeptałam zaklęcia, by zachęcić do współpracy. Jeden plus jeden -zawsze dawało dwa. Nie można było się mylić. Każda liczba niosła ze sobą treść, którą można było określić co najmniej kilkoma słowami. Słowa były tu jednak zbyteczne. Dodając ostatnią liczbę nic więcej dodać nie mogłam.

Ze słowami tego dnia było inaczej, choć to słowa wolę od cyfr. Słowa spływały do mnie z różnych stron, w różnych formach, o różnym natężeniu i za każdym razem sprawiały, że byłam inną osobą. Nie mogłam być zerojedynkowa.
Telefon do Emilii sprawił, że otrzymałam zastrzyk energii. Dziewczyna ma tak wiele optymizmu w sobie, że zaraża nim mnie za każdym razem, gdy do niej dzwonię. Czasem dzwonię tylko po to, by choć na chwilę przenieść się do świata wiecznej szczęśliwości.
Mąż, który dzwonił z krainy wiecznych chłopców mówił, nie słuchał, wywołał zgrzyt i oznajmił utratę pola. Pozostawił mnie starszą, niż byłam. Z dodatkową zmarszczką na czole.
Syn natomiast dzwonił, by powiedzieć, że kocha i tęskni, ale to nic, bo przyszedł kolega i zostanie, jeśli może.
Wysoko Postawiony serwował cały wachlarz emocji. Treść przelewał w dwóch językach, w przeróżnej formie i o różnej treści. Dbał o mnogość doznań. On jeden to potrafi. Ma zdolność prania, wirowania i suszenia jednocześnie- nie wiadomo tylko, na którym programie się zatrzyma i wypluje.
Słowa przelewała też mama. W dużych ilościach. Mogłam zawsze przytaknąć swoim wiele znaczącym „mhm”. Czasem pokusiłam się o urozmaicenie, bo przecież lubię słowa. Dodawałam więc „tak”, „masz rację”, „trudno się z tobą nie zgodzić” , „tak zrobię”, „oczywiście” i niezniszczalne „rozumiem”.
Zostałam obdarowana też słowem pisanym. Nad tymi słowami mogłam się zatrzymać. Dotknąć. Przystanąć. Pomyśleć. Ktoś, kogo właściwie nie znam, napisał „hej, coś Ci opowiem…”. To takie miłe.

Największą moc miały jednak słowa wypowiedziane na koniec dnia, bo nie spodziewałam się, że usłyszę choćby „dobranoc”. Kiedy to miałam zdecydować, czy do poduszki poczytam „Grand” czy „split payment”- zadzwonił telefon.  Usłyszane „halo” miało moc grzanego wina z żurawiną, miodem i pomarańczami. Rozkoszowałam się możliwością mówienia i słuchania. Wspólnego przenoszenia słów. Otulania. „Jakie  to zapomniane uczucie móc swobodnie rozmawiać”- pomyślałam.
Nocny masaż słowami, zmysłowy, relaksujący, odprężający… SPA&Whelness dla umysłu…

Słowa mają moc…

5 myśli na temat “Słowa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s