Niedziela bezkościelna

Wirus nadal trzyma. Dzisiaj przekopałam ogródek, zamiotłam chodnik należący do gminy, zebrałam śmieci z pasa drogi wojewódzkiej (same małpki, kiedyś to były jeszcze puszki albo opakowania po chipsach) i odchwaściłam rabatkę u sąsiadów z rozpędu…

A to chyba odmiana tego Włoskiego wirusa – ja w ogrodzie, a Włoch spędza kwarantannę w samochodzie, bo z żoną pod jednym dachem nie może… Tyle, że ja z mężem mam problem, bo on pierwszy stwierdził, że jest chory. Na razie zapalenie krtani. Więc mąż nie opuszcza swojego naturalnego środowiska.

Czy ta kwarantanna się zaczęła, czy nie, bo nie wiem jak długo jeszcze pociągnę. Przez rok, ba- chyba nawet przez dwa nie zrobiłam tyle, co przez te dwa dni. Żebym tylko za szybko nie schudła z braku żywności i z nadaktywności- bo pojawią się rozstępy, zmarszczki itd…

A może to jest tak, jak przed wyjazdem z domu? Sprzątamy mieszkanie, sprawdzamy dwukrotnie czy zamknięte drzwi i okna, czy zakręcony gaz i czy mamy ogolone nogi… Bo jeśli nie mamy, a dostaniemy się na drugi koniec tęczy, to od razu jesteśmy na przegranej pozycji… Bo czyż mąż żegnając się ze mną wpadłby na to, by wydepilować mi nogi?….

16 myśli na temat “Niedziela bezkościelna

  1. To chyba jednak nie o odchodzenie chodzi.
    Raczej o to, ze na codzien zyjemy w kolowrotku, na wysokich obrotach i kiedy nagle musimy wyhamowac to nie umiemy i wynajdujemy sobie zajecia, naped… jakbysmy nie potrafili usiasc na tylku i gapic sie w okno, po prostu…

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Szkoda, że blisko mnie nie mieszkasz, skoro tak Cię wirus do roboty pogonił, to przez pomyłkę i u mnie byś rabatkę załatwiła 😉 Dziś wróciłam z psami, kawę wypiłam, włączyłam Lapcia, ale zaraz wyłączę i wezmę się za myślenie. W końcu coś trzeba robić, gdy chłopcy zakazali matce wychodzić… 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. Rabatki odchwaszczam pasjami.
    Nie jestem chłopcem, ale też wolę, byś nie wychodziła. Myślenie to całkiem fajne zajęcie, ale ja sobie od tego robię przerwę.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Duo- ja uwielbiam tam ryć, wsadzić, przesadzać, wycinać itd. Tyle, że przez tą naszą przedłużającą się rozbudowę mój ogród został totalnie zniszczony. Do tego, hak mnie depresja ścięła, to o pozostałości nikt nie dbał… Nareszcie mam znowu moc, by trzymać łopatę! Zaczynam od czegokolwiek, by po prostu rosło. Mam zatem pudło nasion z kwiatami polnymi i wiejskimi, nagietki, rumianki, słoneczniki… Może coś urośnie i się rozkwieci :)) A potem będę myśleć, jak zbudować prawdziwy ogród.

    Polubienie

  5. Chłopaki na razie nie bardzo wiedzą co robić. Trzeba nimi sterować. Widzą, że nauczyciele zadają, ale przecież niby wolne. Trochę boją się nieznanego wirusa, trochę nie, bo czego się tu bać?

    Polubienie

  6. To jest taki przedsmak emerytury, chyba dostanę pierdolca z nadmiaru wolnego czasu:)))) Bo jeszcze gdybym jakimś cudem miałam kupę kasy, spożytkowałabym na podróże, na teatry, a tak? Siedzenie w domu to nuda!! Jeden dzień, dwa – tak, ale tak codziennie, codziennie, codziennie. Nie dałabym rady:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s