Motel

Pozostało wracać do domu późną nocą lub znaleźć miejsce noclegowe. W tych czasach wcale nie jest to łatwe. Hotele są zamknięte. Podzwoniłam jednak po mieście i znalazłam pokój w centrum, w przystępnej cenie, z niezłymi zdjęciami na stronie internetowej.

Kiedy pani z recepcji, z kluczem w ręku, powiedziała „za mną” wiedziałam, że będzie ciekawie. Dreptałam za nią po drewnianych schodach w górę. Przechodziłam przez sale, kolejne korytarze, mijałam kolejne drzwi i w końcu moim oczom ukazał się pokój nr 4. Bałam się, że jak zejdę na dół po walizkę, to nie trafię do pokoju.

Leżę pod szeleszczącą pościelą. Zwinięta w kłębek. Za ścianą jest jakiś mężczyzna, słyszę, jak czasem kaszle. Coś popiskuje. Kamienica trzęsie się, kiedy ulicą przejeżdża cięższe auto.

Po raz pierwszy żałuję, że nie mam przy sobie bimbru, który wożę w aucie (do dezynfekcji). Przydałby mi się teraz porządny łyk lub dwa. Raczej dwa.

14 myśli na temat “Motel

  1. Było dziwnie. Nie dość, że niewidzialny wirus, brak jedzenia, pusto i ciemno to jeszcze trzęsące się mury… Ale przeżyłam. W takich chwilach docenia się małe rzeczy…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s