Czas zagubienia

Od czasu do czasu wracam do wywiadu Anny Morawskiej z Markiem Piekarczykiem. To chyba dlatego, że wydaje mi się, że każdy z nas może znaleźć się w takich sytuacjach, w jakich znalazł się on. W wywiadzie mówi o depresji, ale wydaje mi się, że jest to przekaz uniwersalny.

Dlaczego akurat dzisiaj przypomniał mi się ten wywiad? Chyba dlatego że jest w nim mowa o pracy.

Wstałam rano i pomyślałam sobie „jak mi się nie chce jechać do pracy…po co mi to? Zostawiam dzieci, przerywam prace domowe, jadę zarabiać pieniądze, które ostatnio mąż przestał szanować we wspólnym budżecie”. Zaraz potem przypomniał mi się fragment rozmowy, w której usłyszałam „Miała pani zmienić pracę, chciała pani znaleźć coś bliżej domu i co? No tak.. teraz taka sytuacja…”- rozmówczyni w trakcie rozmowy sama zauważyła, że zdanie raczej nie będzie miało pozytywnego wydźwięku.

Jechałam do pracy i słuchałam wywiadu z Justyną Jary. Nagrała klip „Być” i w związku z tym zastanawiała się, co dla niej i jej znajomych oznacza słowo „być” w obecnej sytuacji. Pomyślałam, że to smutne…

Osoby, które nie straciły pracy, ba – nawet nie brały urlopu, ani nie miały możliwości pracować zdalnie – dalej pchają swój kierat. Przestają robić większe zakupy, by rzadziej bywać w sklepach. Myślą o wakacjach i o terminie u fryzjera. Jak powiedział dziś jeden z moich pracowników ” dla niego ten okres różni się tylko tym, że po wyjściu z domu musi mieć maseczkę”.

Inny z moich znajomych oddychał wczoraj rano pełną piersią i zastanawiał się za jakie grzechy został skazany na pracę zdalną.

A jeszcze inny napisał „boję się”.

Wydaje mi się, że w całej tej pandemii strasznie się pogubiliśmy. Albo rzucamy kamieniami w tych, co są objęci kwarantanną, albo organizujemy Kosze życzliwości. Albo walczymy, albo udawaniamy coś innym. Albo pozwalamy, by coś niszczono, albo organizujemy zrzutki.

Chyba powinniśmy się zatrzymać i pomyśleć o drugim człowieku. O naszych dzieciach, które nie bardzo wiedzą, na czym teraz polega szkoła i ich ocenianie. O naszych bliskich- czy naprawdę radzą sobie z obecną sytuacją. O tych, co mieszkają w drugiej klatce, o tych których mijamy na ulicy…

Są wśród nas tacy, którzy boją się przyznać do strachu o jutro… niewielu z nas wie, jak bardzo to boli…

13 myśli na temat “Czas zagubienia

  1. Wszystko najlepiej z umiarem. Byle nie dac się zwariować…Wydaje mi się, że każde uczucie/odczucie jest potrzebne, nawet, a może szczególnie, strach. Bez strachu śmiertelność przerażająco wzrosłaby w swojej liczbie. To pierwotna, ale jakże zdrowa reakcja organizmu. Niezdrowe jest za to zaprzeczenie temu co się czuje i wypieranie. Mnoży to tylko problemy i często odbija się na naszym zdrowiu. Poddawanie się w pełni zaś jest równie niezdrowe, albo jeszcze gorsze, kto wie. Najlepiej byłoby nie dać się zwariować…;)). Odważyć odpowiednią dawkę strachu i używać w odpowiednich warunkach…Teoria zazwyczaj jednak przegrywa z praktyką na swoje nieszczęście…;))

    Polubione przez 1 osoba

  2. Po początkowej fazie strachu i poczucia bezsensu wróciłam do normalności i żyję niemal tak samo jak przed pandemią. Ale to efekt mieszkania w kraju gdzie nie ma zwyczaju podsycania paniki. Jest to także efekt tego, że na co dzień żyję w pewnym oderwaniu od ludzi i zdarzeń, choć może nie do końca dobrowolnie, to okazuje się że czasem tak bywa lepiej.
    Czasem naprawdę lepiej wiedzieć mniej.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Przez pierwsze dni bałam sie tak bardzo jakby była wojna. Do wszystkiego można jednak przywyknać chociaż samo zamknięcie mocno mnie ograniczyło.
    Tak naprawdę szkoda mi dziecka. Jego ten czas uwięził naprawdę. Bez rówieśników, bez placu zabaw. Ze spacerem z rodzicami albo rowerem jako jedyna rozrywka. I on miał naprawdę depresyjne dni, co mnie przeraziło.
    Ale myślę że to czas refleksji dla każdego. W wielu głowach przejaśniało, może pojawiły się nowe pomysły na życie.
    To się kiedyś skończy.

    Polubienie

  4. Podzielam zdanie Ms. Blond.
    Powiadają, że nic już nie będzie takie jak wcześniej. Brzmi to bardzo prawdopodobnie, tylko nie wiem, czy będzie to bardziej korzystne dla pracodawców, czy pracowników. To mnie dręczy, choć sam jako emeryt mam łatwiej… Dopóki wypłacają emerytury

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Wiesz , ja patrze teraz to na z podwójnej perspektywy. Wydaje mi się, w ogólnym rozrachunku nie zdaliśmy egzaminu z tej sytuacji.
    Wyszedł egoizm do potęgi entej i brak instynktu samozachowawczego.
    Wydaje się ludziom, ze ta tragedia ich nie dotknie.
    Może za mało mają empatii i klapki na oczach.
    A sytuacja jest poważna.
    I nie powinno się jej lekceważyć.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Smutki czy dołki psychiczne, w jaki teraz (często) wpadamy to normalne elementy codziennego życia emocjonalnego, naturalna reakcja organizmu na nowe, nieznane dotąd i bardzo stresujące zjawiska/sytuacje z jakimi się konfrontujemy. Psychologowie mówią, że ostry stres jesteśmy w stanie znosić kilka tygodni, potem przechodzi on w stres przewlekły…i skończyć się może depresją. Większość z nas z tej pandemii wyjdzie „poobijanych” i …zagubionych. Nie wszystkich będzie stać na to by odnaleźć w sobie odwagę, zakwestionować stare przekonania, zwyczaje, porzucić stereotypy, przewartościować to i owo, spojrzeć na sytuację z nowych perspektyw. Zazwyczaj boimy się tego co nieznane…. A jeśli chodzi o pracę to: szczęśliwi ci, których praca jest jednocześnie ich pasją , gdy jest inaczej to prędzej czy później przestajemy ją „lubić”, wtedy nie ma co czekać, prędko trzeba zwijać manatki, bo życia szkoda…wiem co mówię. Głowa do góry…”ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy ” 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  7. Dla mnie zmienilo sie tylko to, ze powinnam nosic maseczke… ale rzadko ja nosze, bo sie w niej dusze…
    Czasu mam mniej, bo trudniej cokolwiek zalatwic, zorganizowac.
    Mysle tez ze ludzie zaczeli usprawiedliwiac sie tym wirusem, zaslaniac swoje lenistwo, niedbalstwo itp

    Polubienie

  8. Wirus odsłonił preferencje, co dla każdego ważne: dla młodej sąsiadki sklepy, galerie, bo gdzie ona ma iść? Dla sąsiada wyjście na piwko z kolegami, młoda mama przerażona, bo nie może wytrzymać ze swoimi dziećmi, w dodatku musi pomagać im w nauce, a jeszcze dramat przeżywają bywalcy lokali…
    Teraz przydałaby się kwarantanna od świata wirtualnego… Ile ludzi musiałoby się leczyć, strach pomyśleć.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s