Kiełkująca myśl

-Pani Salmiakowa, kochana- a co to się wydarzyło u Pani na podjeździe z samego rana?

– U mię?- udałam, że nie wiem, o co chodzi… choć w głowie kłębiła się cała masa myśli i wszystkie wokół mamusi… lecz szybko dodałam:

– A nic, nieszczęśliwy splot okoliczności zakończony niewykorzystaną szansą, czym zaprzepaściłam nadzieję na lepsze jutro, spokój i szczęśliwszy żywot, a do tego nie udało mi się wyplenić poczucia mojego już-nie-lokatora, iż jest intruzem. Ale spieszę się po mąkę, więc jeśli sąsiad chce mi towarzyszyć w drodze do sklepu, rozwię temat.

Sądząc po minie i słysząc „hę”, uznałam iż odpowiedziałam wyczerpująco, a sąsiad nie nalegał na rozwinięcie tematu, więc mu pomachałam wesoło na „do widzenia” i szybko oddaliłam się z miejsca spotkania ocierając ręką pot z czoła, który wywołała gimnastyka mózgu…

A było to tak…

-Czuję się tu, jak intruz- powiedziała mamusia przekraczając próg mojego domu.

„Jak intruz? A tak się mamusia nie czuła ani jednego dnia mieszkając u mnie.” -pomyślałam, ale uzewnętrzniłam na twarzy nie zdumienie, a niezrozumienie lub może niedosłuch (nie mogłam się zdecydować).

– Mamusia sobie kawę zaparzy. Jak dzieci będą głodne, w lodówce jest obiad. Starczy dla wszystkich. Wystarczy podgrzać. Pogoda dziś ładna, można posiedzieć na tarasie. To ja już będę jechać do pracy, do wi…- nie zdążyłam skończyć, bo mamusia okazało się miała jeszcze coś do dodania… no i się zaczęło.

Pakowałam do auta kolejno- walizkę, laptopa, torebkę. Telefony i już wracałam po ładowarki, ale mamusia miała dużo więcej do powiedzenia, więc stwierdziłam, że nastała najwyższa pora, by się ewakuować, a ładowarki najwyżej kupię po drodze.

Ja do auta, ona za mną. Ja wsiadam, ona otwiera drzwi pasażera, bo nie skończyła mówić. Ja wstaję i mówię, że szybko się denerwuję (jak mnie uczono na szkoleniach z obsługi klienta- muszę jednak coś źle robić, bo na mamusię też nie zadziałało)- bezskutecznie.

Ja zamykam, ona otwiera. Wstaję, proszę by się odsunęła, ona nie puszcza drzwi. Mówię, że zadzwonię do męża/na policję/(może po lekarza)- nie działa. Ręce mi opadają…jestem bezsilna, nie mam pomysłu, poddaję się, opadam na siedzenie…tonę w smutku… i nagle pojawia się kiełkująca myśl ” przejadę cholerę”.

Wsiadam, odpalam silnik, daję sygnał do odjazdu i ruszam z mamusią przyczepioną do drzwi. Cholera nie puszcza. Przyspieszam, bo sił dodaje mi wewnętrzny złowrogi śmiech i wizja mamusi przejechanej nieszczęśliwie i to trzy razy. W końcu wygrałam, mamusi żal było drzwi od auta. Odczepiła się.

– Nie będę opiekowała się Twoimi dziećmi! Jak tak, to idę do domu!- wrzeszczała.

-A mam to w dupie!- wykrzyczałam z wnętrza samochodu. Zrobiłam manewr, jak na filmach, zamykając drzwi auta nie puszczając kierownicy i nie zdejmując nogi z pedałów kolejno gazu i hamulca. Odjechałam.

A mogłam powiedzieć coś innego, bo dupa to brzydkie słowo…

Historia urwana… bez endu. Tematu w rodzinie jakby nie było…

Pani Salmiakowa mogła pojawić się na pierwszych stronach gazet, albo przynajmniej na pasku wiadomości w tv. Mogło być głośno, do miejscowości, w której nic się nie dzieje, mogły zacząć przyjeżdżać tłumy…

Nic jednak straconego- znajomy powiedział, że pożyczy piłę. Co prawda powstała już „Masakra piłą motorową”, ale nowy tytuł „Masakra piłą motorową w domu Pani Salmiakowej” mogłaby przyciągnąć do kin tłumy-zwłaszcza, że kina odmarzają…a tytuł taki ciepły…

36 myśli na temat “Kiełkująca myśl

  1. Dobra masakra nigdy nie jest zła 😉 Ale tamta filmowa to była teksańska masakra piłą mechaniczną, choć poprawniej byłoby, moim zdaniem, piłą łańcuchową. Zatem twoja wersja mogłaby się zaczynać od nazwy miasta i dalej masakra piłą łańcuchową. Krew, przemoc, satysfakcja! Albo jak powiada reklamodawca – jest piła, jest impreza…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s