Domówka

Gdyby nie wirus, z pewnością byłabym na woodstockowych polach, a w tym momencie na terenie ASP…

Być może znowu spotkałabym G., który powiedziałby „znowu masz poobijane nogi, dziewczyno”. Tym razem nie od jazdy na rowerze po zatłoczonym festiwalu, a od ostatniego niezgrabnego wyjścia z hotelowego brodzika z zapchanym odpływem…

Z tym G. to dziwna sprawa… kto był na tym koncercie wie, że ciężko jest się spotkać w umówionym miejscu, a co dopiero spotkać się przypadkiem. Na dodatek będąc w Warszawie natknęłam się na niego w metrze. On wysiadał, ja wsiadałam. Zdążyłam złapać go za ramię i krzyknąć „cześć, G.”. Pozostawiam go zdumionego na stacji metra.

Bardzo brakuje mi Nocy Jazzu. Uwielbiam tamten klimat oraz koniec imprezy z pięknym wschodem słońca.

W tym roku koncert dostępny jest Online. I choć zawsze wybierałam się na koncert w pojedynkę, to nigdy nie czułam się tam samotna. Tu brakuje ludzi, spotkań, wibracji nawet słońca i kurzu…

Jednak biegnę posłuchać Pana Wojtka.

6 myśli na temat “Domówka

  1. A wiesz , że to jest moje MARZENIE ..BY pojechać tam choć raz !!!!. Trochę oglądam/ słucham tej Największej Domówki Świata. A na brodziki uważaj…łazienka to newralgiczne miejsce, niefortunny upadek może bowiem skończyć się czymś więcej niż dotkliwe potłuczenia, wprawdzie nie doświadczyłam ale byłam świadkiem….dobrej zabawy na domówce , pozdrawiam

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s