Zabawa

Do zabawy w chodzenie wciągnęłam moje młodsze dziecko. Ścigamy się na jednej mapie. Mobilizuję go do ruchu…

Mąż mi pozazdrościł wychodzenia z domu, zaczął chodzić na basen, bo innej aktywności odmawiają jego stawy.

A starszy syn zaprosił dziś kolegów do domu. Jeden z nich tak się spieszył, że rozbił kolano. Przyszedł zakrwawiony, ale nie dał się dotknąć, nawet zobaczyć rany nie mogłam. Na szczęście nie mdlał. Zresztą…za bardzo nie wyobrażałam sobie, że obmywam kolanko koledze mojego synka, który ma 1,90 wzrostu…

Chłopcy 6,5 godziny grali w różne gry! A to karciane, a to planszówki. Zrobili sobie krótką przerwę na piłkę nożną i grę we frisbee. A wszyscy podobno uzależnieni od internetu… Do komputera nawet nie podeszli! Baterie wyczerpały im się dopiero wtedy, gdy napili się pepsi, a energia uszła wraz z głośnym pozbywaniem się nagromadzonego gazu w organizmie.

Przypomniało mi się, że zdziwiłam się oglądając zdjęcia nastolatków jednej z klas w naszym mieście. Wychowawca przygotowuje ich do wyjazdu w góry. Spotykają się po lekcjach na spacerach, placach zabaw i różnych aktywnościach ruchowych. W końcu zobaczyłam zdjęcia uśmiechniętych dzieci! One mają z tego frajdę! A jakiś czas temu mówiłam mamie, że nie rozumiem, ale nie ma szkolnych zdjęć na portalach, na których widać dobrą zabawę. Brawo dla wychowawcy! Te dzieci naprawdę nie mają kondycji.

Tylko dlaczego nie chcą same z siebie spędzać czasu na dworze, jak my kiedyś?

5 myśli na temat “Zabawa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s