Oswajanie

Najpierw przyciągnął mnie tytuł „Plasterki na tęsknotę” – pomyślałam, że chciałabym móc z nich czasem korzystać. Przyklejasz i boli mniej! Oczywiście w naszym kraju musiałyby być na receptę. Znowu trzeba by było kłamać lekarzowi, podczas spowiedzi z tego, za kim się tęskni… A potem jeszcze zakupy w aptece… chowanie plasterków w domowej szafce, by nikt nie zauważył, że się z nich korzysta, naklejanie połówki, by opakowanie starczyło na dłużej…

Potem odkryłam historię projektu książki. Postanowiłam się z Wami podzielić.

Ups

Nie mogę się zdecydować, co jest lepsze. Jak Salmiak siedzi, czy kiedy się rusza. Wydaje mi się jednak, że bezpieczniej jest, kiedy siedzi.

-Bo ty myślisz, że człowiek tak po prostu wszystko wie!- krzyknął.

– A pamiętasz, jak wznieciłam ogień na patelni i o mały włos nie puściłam kuchni z dymem? – zapytałam. Uśmiechnął się, ale uśmiech zgasł, bo wiedział do czego piję.

Pan Salmiak po sześciu miesiącach namysłu postanowił „coś” zrobić. Wystarczyło 15 minut jego aktywności, by zdewastować drzwi w pokoju, ścianę i podłogę w przedpokoju. Mam mniej sprzętu do sprzątania, ponieważ „się zużył” i sama nie wiem, jak to się stało, że nie dostał zawału. A wziął tylko piankę do ręki… miałam krzyczeć, by przestał, kiedy słyszałam z jakim zapałem to robi…Ale to nie ogień-pomyślałam- do cholery, mury chyba zostaną?

Przekopiowane

Niestety są tacy wśród naszych znajomych, którym smutniej w życiu niż nam zdrowym. Dla tych co muszą żyć z chorobami niewidocznymi i nie czują się przez nikogo rozumiani.


Ulubiony cytat lekarza domowego brzmi: ′′ Nie może być tak źle, jeśli nadal pracujesz i robisz wszystko, co robisz.”
Lata cierpiące, zmęczone i wiele zmian bez diagnozy …
Ukrywanie wszystkiego przed innymi, udawanie, że jest lepiej niż jest tak długo, jak się da. Nieważne jak długo, byle wytrzymać.
Potem przychodzi moment, kiedy mówią ci, co masz… Masz mieszane uczucia: w końcu wiesz, co masz, ale jak sobie z tym poradzisz?
Brak chęci do działania, potrzeba odpoczynku, zmęczenie, częste przyjmowanie leków; cała apteka na stoliku nocnym.
Następnie codzienne pytania pod tytułem :
′′ Dlaczego tak utyłaś?”
„Mam dobrą dietę, jeśli tylko zechcesz ćwiczyć.”
′′ Miałaś takie piękne włosy… teraz są okropne i wypadają.
Co ci się stało??”….
To ciche i niewidoczne choroby – one istnieją…
Kiedy masz niewidzialną chorobę, trudno jest z twojej perspektywy polemizować z niewiedzą ludzi.
Masz dość pytań w stylu:

  • Byliście u lekarza?
  • Próbowaliście tego?
  • Próbowaliście tamtego?
  • Nie wiem, co jeszcze możemy dla Ciebie zrobić…
    Lekarze twierdzą, że choroba jest przewlekła . Nieuleczalna. Nie poddajesz się jednak, ale należy uświadomić innym:
  • Drzemka nie uleczy, ale pomoże…
  • To nie jest lenistwo, to konieczność przyjmowania leków i czasem to męczy.
  • To nie jest złość czy gniew, ale człowiek z przewlekłym bólem szybciej się denerwuje i nie ma ochoty na żarty
  • Codziennie zmaganie się z bólem, problemami ruchowymi, zmęczeniem, krytyką środowiska jest bardzo trudne.
    Najbardziej frustrujące jest to, kiedy ludzie patrzą i mówią „nie może być tak źle; dobrze wyglądasz ′′.
    Mimo, że organizm boli wszędzie, starasz się dobrze wyglądać – to choroba niewidoczna.
    Ta choroba dotyka fizycznie, psychicznie i emocjonalnie. Bo rzadkich chorób autoimmunologicznych nie widać, ale SĄ i już…
    Cichy atak ale szczególnie bolesny.
    Łapka w górę dla tych, którzy poświęcają czas na przeczytanie tego posta do końca.
    To dla uhonorowania kogoś, kto codziennie walczy z:
  • chorobą Crohna
  • chorobą Hashimoto
  • chorobą Gravesa-Basedowa
  • chorobą Grobową
  • mukowiscydozą
  • depresją
  • chorobą autoimmunologiczną
  • zespołem policystycznych jajników
  • reumatoidalnym zapaleniem stawów
  • przewlekłym bólem
  • endometriozą
  • łuszczycą
  • stwardnieniem rozsianym
  • miastenią
  • hypertonią
  • lipoedemą
  • zespółem przewlekłego zmęczenia
  • cukrzycą
  • fibromialgią
  • chorobą Raynauda i Sklerodermą
  • toczniem
  • nerwobólami
  • padaczką
  • rakiem
  • nadczynnością tarczycy
  • hemochromatozą
  • sarkoidozą
  • achalazją przełyku
  • neuropatią
  • polineuropatią
  • boreliozą
  • chorobą Scheuermanna
  • chorobą Meniere ‚a
  • zapaleniem nerwu przedsionkowego
  • chorobą Bechterewa
    lub jakąkolwiek inną chorobą, z którą zmagań nie widzisz….


A teraz coś osobistego: trzeba otaczać troską bliskich, którzy chorują. Nasze wsparcie dla Nich jest bezcenne!

Porządki

Znowu wołają mnie szafy. To dla mnie koszmar. Chłopcy rosną… Muszę zrobić przegląd, co jeszcze założą, czego nie, co trzeba kupić.

Wcześniej część rzeczy powędrowała do siostry. Potem do kontenera. Ostatnio próbowałam sprzedać coś za grosze, a nawet oddać za darmo. To jest ciężki i długotrwały proces. Bo przy koszuli nie wystarczy rozmiar z metki, ważne są długości rękawów, całkowita długość itp.

Usłyszałam o akcji https://www.ubraniadooddania.pl/ zastanawiam się i chyba skorzystam z tej akcji. Oddaję niepotrzebne rzeczy, pakuję w karton, odbiera je kurier, a każdy kilogram takich rzeczy wspiera 1 złotówką inicjatywę, którą wskażę. Akcji jest wiele. Nie wiem, czy cieszą się powodzeniem, na pewno nie wszystkie.

A może jest tam zgłoszona inicjatywa kogoś z Was? Może mogę się przyłączyć?

Chleb

Dostałam zakwas do wypieku chleba. Dostałam przepis. Dziś zaczynam dokarmianie zakwasu. Jeśli mi się uda pobudzić zakwas do życia, to znajdziecie Panią Salmiakową na Zakwasowej Mapie Polski. Podobno to nie jest trudne, ale zawsze jak tak mówią, znajdę coś, o co się potknę. Jak z biszkoptem…. nie umiem i już.

Przepis na chleb
Zakwas, dzień drugi 🙂

Oddam

Mam męża dupka.

Oddam za darmo. Dorzucę telewizor i dobre auto. Własne pół domu zamienię na tiny house lub kampera.

Jeśli jest ktoś zainteresowany podaję szczegóły: mężczyzna o miłej aparycji, lubi sport, film, podróże; posiada wysoki status społeczny; ma prawo jazdy kat. B, zdrowy. Lubi dzieci, psy i koty. Pali tylko po kryjomu, pije umiarkowanie, bo ma uczulenie na alkohol. Aktualnie odpicowany-wczoraj był u stylisty fryzur.

Odpowiem na każdą ofertę.

poniedziałek

Może jednak od wtorku będzie normalnie? Bo od poniedziałku się nie udaje. Wczorajszy poniedziałek był pasmem klęsk. Moja frustracja rosła wprost proporcjonalnie do odwiedzanych firm i instytucji. Bardzo się hamowałam, by kogoś nie urazić. Jednej pani się niestety nie poszczęściło, w dodatku znajomej mojego męża. Tym samym mąż zdobył świadka na to, że w związku może być ze mną nie do wytrzymania.

Latem lubię Ciemną Stronę Jeziora. Jest tam w miarę spokojnie, jeszcze dziko i trochę chłodniej. Jasna Strona Jeziora tętni życiem. Jest hałaśliwie, brudno i tłoczno. Wieczorem postanowiłam pojawić się po Jasnej Stronie, spróbować tego, czym żyją i cieszą się inni. Bar pod chmurką zlokalizowany na plaży jest przyjemnym miejscem. Wygodne kanapy, leżaki, krzesła, huśtawki – dla każdego coś miłego. Zawieszone nad głowami żagle lub rozwieszone sznury żarówek z ciepłym światłem. Na stolikach donice z żywymi kwiatami. A w barach- rozmaitości (nie Saber-nie ma tam owoców morza i wykwintnych potraw).

Usiadłam wygodnie z widokiem na jezioro. Zimny, kwaśny napój gasił pragnienie. Zbiór niechcianych felietonów Talki, który kupiłam za śmieszne pieniądze w księgarni poprawiał humor. W aplikacji, na grupowym chacie, pojawiały się zdjęcia i komentarze znajomych z pracy, którzy przebywają na urlopie. Cudownie. I nagle pojawiła się obok młoda kobieta. Dymiąca, jak parowóz i…. z własnym głośnikiem. Głośna muzyka w ogródku wcale nie przeszkadzała jej w tym, by móc zaprezentować własną. Nie chciałam wchodzić w rozmowę, gdyż w pyskówkach (której można było się spodziewać) jestem kiepska. Przesiadłam się.

Wracałam po 21.00. Miasto ciemne i puste. Zerknęłam, jak zwykle, na wystawę księgarni, a potem na wystawę z manekinami. Nigdy już nie będę taka szczupła, westchnęłam. A potem zauważyłam, że ktoś zaczepia mnie czerwonym światełkiem i wykrzykuje swój nr telefonu. Jak dobrze, że w tym mieście jest tak ciemno… przez chwilę można się poczuć, jak gimnazjalistka, bo chłopcy chyba starsi nie byli :)))

Dorosłam do tego, by nie nosić długich spódnic ani spodni w czasie takich upałów. Noszę najczęściej krótkie spodenki. Ani lato, ani starość nie są dla mnie łaskawe. Lato wyciąga na wierzch wszystkie niedoskonałości skóry. Teraz mam je już gdzieś. Są częścią mnie, po prostu. Kogo interesują moje „pozdzierane” kolana i poobijane nogi? Patrz w oczy, jeśli chcesz mnie poznać. Choć oczy też się zmieniają…Trochę czuję się, jak Maja Hyży (kimkolwiek jest…), która pokazała bliznę. Piękna kobieta, piękne zdjęcie, więc i blizna piękna. Nie do końca jest dla mnie czytelne też to, co ona chciała tak naprawdę powiedzieć. Łatwo jest powiedzieć „jestem nieidealna”, trudniej jest uwierzyć w swoje piękno. Warto wierzyć. Jest łatwiej.

Bielactwo

Samotnia

Mam ogromną potrzebę wyrwania się z domu. Od dwóch dni jestem już spakowana, tylko najpierw pomagałam mężowi, potem jeszcze obiad, potem jeszcze wsadziłam kwiatki, potem kuzynka wpadła w odwiedziny, potem znowu obiad, bo mąż jakoś myśli, że dzieci jedzą w tych restauracjach, które prowadzą w sieci…

Przeglądam portale..hotele nadmorskie pełne. Nie wiem jednak, czy mam ochotę na taki hotel. W tłumie czasem uczucie samotności się potęguje. Agroturystyki nastawione są na rodziny. Łodzie za drogie, zresztą może bym się bała? Domek na drzewie odpada w czasie burzy. Mogło by być takie coś:

Bo las, rzeka i blisko po jajka na śniadanie. Hamak i święty spokój.

Cisza i spokój w środku lasu w wyjątkowo klimatycznym tiny house. Czyste powietrze pełne jodu i śpiew ptaków. Blisko do rzeki Liwiec w której można się schłodzić a nawet po niej spacerować. Na działce miejsce na ognisko oraz dostępny grill elektryczny.

Na piechotę:
12 min do rzeki
20 min do sklepu
5 min po jajka prosto od kury
30 min restauracja gospoda z pysznym jedzeniem

Wspaniałe miejsce na odpoczynek i wyciszenie. Bardzo korzystny i szybki dojazd z Warszawy.

I tylko terminu brak…

Sama

Ostatnio zastanawiałam się, jak teraz szuka się drugiej osoby (nie to żebym szukała). Doszłam do wniosku, że powinno się najpierw zadbać o siebie, tzn. o swoje szczęście, pokochać siebie, a druga osoba szybko sama się znajdzie.

Pamięć jednak podsuwa mi inny scenariusz. Męża poznałam w okresie, w którym niemalże przez Historię Myśli Ekonomicznej nie zakończyła się moja przygoda ze studiami. Byłam w wielkim stresie, być może dlatego nie zapaliła mi się czerwona lampka…

Oferty pójścia z kimś do łóżka dostawałam na ulicy, na przejściu dla pieszych po powrocie z egzaminu oraz na chodniku przed urzędem pracy. W obu przypadkach wyglądałam na siedem nieszczęść. W obu przypadkach strzał był nietrafiony, bo nawet gdybym miała ochotę, do komunikat docierał do mnie z dużym opóźnieniem. Tak dużym, że oferent był już poza horyzontem.

Z pytaniami „czy wyjdziesz za mnie?” spotykałam się od przedszkola, może dlatego z obecnym mężem zaręczaliśmy się dwa razy… dwie pomyłki, co za pech… nawet pierścionek z brylantem to lipa, powiedział złotnik, kiedy mu go dałam do naprostowania.

A w momencie, w którym mam ochotę złożyć pozew rozwojowy, odzywa sie nieznajomy z geocachingu. Nie mam pojęcia, jak tam można kogoś znaleźć, no ale ja jestem kiepska nawet w szukaniu keszy. Zatem chwilę po tym, jak mąż doprowadził mnie do stanu krytycznego zaplumkał telefon:

Właściwie kusząca propozycja, kusząca. Co prawda jedyne, czego się mogę domyślać na temat tego mężczyzny to to, że jest ode mnie młodszy o jakieś 20 lat i pewnie nadal lubi sport… to możemy skoczyć na kesze… możemy… tylko czy w moim wieku jeszcze mi się chce?

Blokada

Znowu. Znowu zaserwowana z lekkością w głosie informacja rozsypała mnie na 1001 drobiazgów.

Znowu pojawiły się w głowie niszczące mnie myśli. Niby to wszystko takie proste- żyj tak, jak chcesz. A ja wciąż jeszcze ufam i liczę na drugą osobę.

Niby mogłam się tego spodziewać, ale moje ciało nie. Odcięło mi siłę w nogach, sparaliżowało lewą stronę pleców i zabrało oddech. Nic na to nie poradzę. Nie pomógł spacer, bo nie mogłam iść. Nie pomogło słuchanie muzyki, bo nie słyszę. Nie pomógł sen, choć miałam na niego ochotę. Nie pomaga to, że muszę spakować siostrzeńca i pozbierać jego porozrzucane po całym domu rzeczy. Nawet „O Północy w Paryżu” nie odwraca myśli.

…nigdy już nie będzie normalnie…

…nigdy nie będzie tak pysznych ciastek…

Jak to na urlopie

Siostra rozpoczyna urlop. Nie wiem, jak ona to zrobi i czy zdąży odpocząć, bo pracy miała ostatnio po pachy.

Zastanawia się, jak przeżyje rodzinny urlop, bo jej mąż, a mój szwagier- jest nie w sosie. A jak on jest nie w sosie, to najlepiej trzymac się z dala.

Przygotowałam więc dla niej zestaw ratunkowy. Do niewielkiego pudełka zmieściła się buteleczka nalewki malinowej od taty, mały kieliszek, żeby pić kulturalnie, małe ledowe podgrzewacze- by stworzyć nastrój, talerzyk na pralinki z pralinkami, bukiecik z lawendy i gwiazdki, które zbierają promienie słoneczne za dnia, a świecące nocą można wystrzelić z gumki w kosmos, wraz z wypowiedzianym życzeniem.

Nie zostawiłam sobie gwiazdki, by mnie nie kusiła. Jeden strzał, a Pan Salmiak zniknąłby w niewyjaśnionych okolicznościach… szwagier nie zniknie, zbyt twardo stąpa po ziemi.

Wiadomość

Zaskoczył mnie, zodiakalnego lwa (zodiakalną lwicę?) wczorajszy horoskop. A jednak ziarno prawdy było w nim zawarte…

Wywrócona do góry nogami

Dziś dzień wolny. W planach była cała masa rozrywek, którą przygotowałam dla latorośli. Plaża, lody, rowery, gry planszowe, karciane, geocaching, wygrał ich upór i nicnierobienie.

Podziękowałam za piękne książki, wygrane w Radiowej Czwórce i dostałam bardzo sympatyczną wiadomość zwrotną. Ktoś tam, po drugiej stronie ucieszył się z listu, podobnie, jak ja z wygranej. Rozochocona nowym konkursem, w którym można wygrać prezent marzeń dla kogoś, wysłałam zgłoszenie dla… bliskiej mi osoby z blogosfery, niestety- nie dzisiaj… dziś nie mieliśmy szczęścia.

Czekałam na powrót męża z pracy z Polityką w ręku.

Wrócił. Najpierw rozemocjonowany opowiedział o tym, że wykończyli Gatę, a gdy ochłonął powiedział „A Rabarbar jednak zmienił zdanie co do urlopu, więc…” I tu nie dokończył. Runął punkt 5 ze spisu, za nim szósty i kolejne. Jak to przesunąć urlop, skoro za bardzo nie ma już gdzie. Jakie to szczęście, że było już posprzątane po obiedzie. Rabarbar to silna osobowość- nic jej zarzucić nie mogę, ale mojego pełnego cnót męźczyznę kiedyś uduszę, zepchnę ze schodów, przejadę na podjeździe do domu lub utopię w wannie. Albo wszystko razem dla pewności.

Tymczasem zadzwonił Trzeci, rozpogodził mnie jak co dzień, złagodniałam i pomyślałam sobie, że wyobraźnia łagodzi obyczaje.

Sezon urlopowy

Ponieważ na dobre zaczyna się w firmie sezon urlopowy, a każdy z pracowników stęskniony jest spotkań towarzyskich, umówiliśmy się na firmowe spotkanie po pracy.

I nie miałam wyrzutów sumienia zamawiając wielką porcję sernika na ciepło z lodami i bitą śmietaną. Może tylko było mi głupio, bo chciałam płacić kartą biblioteczną. W tym lokalu ich nie akceptują…