O mnie

Salmiaki – właściwie powinno widnieć jako salmiakki – pomyślałam, że może być odpowiednie. Pomieszanie słodkiej lukrecji (brzmi bosko) z solą (dla tych, którzy wolą słone przekąski) z dodatkiem chlorku amonu (daje efekt podobny do lizania styków baterii – starsze pokolenia wiedzą, o co chodzi). Cukierki, które albo się lubi, albo się je omija szerokim łukiem. Słodycze, które wywołują emocje. Mało kto je zna, popularne są w Finlandii – tak, jak ser kozi o smaku toffi – mój kolejny fiński przysmak. Cała ja.

Nick krótki, miękki i ze znakiem zapytania w treści, a w wymowie miał skłaniać do lekkiego uśmiechu. Taki, który nie daje obrazu kobiety w czerwonych szpilkach, nie określa jednoznacznie, nie szufladkuje, nie przyciąga niepotrzebnie.

Taka skórka nadbałtycka może być – pomyślałam. Wpisałam kliknęłam i prawie się pojawiłam. Żeby nie szukać wolnych nazw stron bloga, chciałam w pierwszej kolejności wpisać oslo, ale chyba brzmiało dla mnie zbyt surowo, zbyt pięknie, no i przypominało o prohibicji. Więc wpisałam genewa – tam mnie jeszcze nie było, postanowiłam się w niej rozgościć.

Tak oto powstał blog bez pomysłu, który miał mi pomóc w odpowiedzi na pytanie, czy od poniedziałku będzie normalnie?… Miałam jeszcze drobny problem z zaszufladkowaniem – bo choć jest osobisty, to nie chciałam, by miał formę pamiętnika. Nie jest kobiecy, ani męski. Osoby w wieku 18plus z pewnością poczułyby zawód, a ponieważ nie było katalogu Popierdółki – weszłam do szufladki z Rozrywką, żeby się motywować do codziennego uśmiechu i by nikt – wchodząc przypadkiem – nie zarzucił, że publikuję teksty bez składu i ładu.

I tak oto zrodziłam się ja, wstąpiłam na chwilę i się zasiedziałam.

Powinnam już dawno rzucić pisanie, bo znalazłam odpowiedź – okazuje się, że nigdy nie będzie normalnie, ale spotkałam tu Was i mnie zatrzymaliście. Jakoś jest mi łatwiej, kiedy wiem, że wariatów na świecie jest więcej, niż jeden. Czasem mnie szturchacie, kiedy przysnę. Często dodacie otuchy i razem ze mną popłaczecie się nad rozlanym mlekiem ( ze śmiechu), podrzucicie pomysł, drobną radę, wymienicie się doświadczeniami…. I choć nie zawsze wchodzę w dyskusję, nie angażuję się w 100 procentach w relacje, nie zawsze odpowiadam, piszę bloga w pośpiechu, w telefonie, zazwyczaj pomiędzy jedną kawą, a drugą – to jesteście