Ładnie Ci w tej sukience

Lato. Można zrzucić z siebie wszystko, ale jednak coś trzeba na sobie mieć.

Pod wpływem impulsu kupiłam sobie sukienkę. Sukienka przylegająca do ciała ze sporymi wiązaniami na plecach, żeby jakoś przód jednak utrzymać, a plecy mieć gołe- wydawała się być idealna na lato.

Mąż mnie zasznurował i zapytał, czy to nowa sukienka dla sąsiada, skoro w niej idę na ogród. A co? Sąsiad gorszy?

Wyszłam, zamiatam, wyrywam chwasty. Ja sobie, sukienka sobie. Ja w górę, ona w dół. Musiałam stale pilnować, żeby się coś nie wydostało na zewnątrz.

Idzie sąsiad i krzyczy:

– Ładna sukienka!

A za plecami słyszę śmiech męża, który przyznał, że namówił sąsiada, by docenił moje starania i powiedział mi jakiś komplement. Choć sąsiad przyznał, że nie potrafi, ale sukienka mu się podoba.

Dziś wracam z treningu ubrana w najcieńsze ciuszki, jakie znalazłam w szafie. Bo upał. Idę, spotykam sąsiada, a ten krzyczy:

– O, schudłaś!

Podziękowałam i dodałam, że jest lepszy od mojej wagi, bo ta zdania nie zmienia i nie mówi mi, że schudłam.

Więc może powinnam się cieniej ubierać?

Ze skrzynki

Ewa Salmiakowa dostaje czasem kartki pocztowe z biegów przełajowych po mieście i nie tylko 🙂 bardzo dziękuje 🙂

Dostaje też czasem inne wiadomości, na przykład takie:

A więc jestem, jak bohaterka serialu Miłość i Anarchia. Ktoś ogląda?

W kwestii organizacyjnej

Jak już wiadomo, Pani Salmiakowa rozpoczęła kolejną swoją zawodową przygodę w nowej firmie.

Dzieje się dużo, ale Pani Salmiakowa nie bardzo jeszcze wie, co o tym sądzić.

Bo wydaje się Salmiakowej, że jest, jak ta kobieta, którą ktoś zabrał na statek wypływający w morze. Ma wrażenie, że się panowie zastanawiają, czy nie jest być może kobietą zbyt słabą, strachliwą lub skłonną do histerii. Dlatego parzą jej kawę, otaczają opieką i częstują smakołykami.

Mam nadzieję, że nie wierzą, że w razie sztormu naga kobieta, wystawiając się do wiatru, może powstrzymać burzę (a właśnie mamy sezon burzowy). Bo nie nadstawię piersi (jeszcze nie).

Czasem myśli jednak Salmiakowa, że ze swym szczęściem wywołuje serię nieszczęść na pokładzie… Wydaje jej się niemożliwe, że wszystko jest jej własną zasługą.

Przez weekend myślała Salmiakowa tylko o filiżance do kawy. Bo coś zawróciło jej głowę i włożyła Salmiakowa filiżankę do zlewu. I ta filiżanka tam została… I pojawiała się podczas bezsennych nocy wraz z prezesem, który, jak się okazało, jest pedantem.

Udało się Salmiakowej zdążyć rano zatrzeć ślady pobytu filiżanki w zlewie, zanim ktokolwiek to odkrył. Udało się też jej udowodnić, że już żaden skaner w firmie nie działa poprawnie. I kabel do monitora iskrzy. Konto bankowe sobie Salmiakowa zablokowała sama. Potem odblokowała. Ale maile nie chcą przychodzić… bo mail składa się z imienia i nazwiska, a imię jest przekręcane i maile lądują w Kosmosie…

W pokoju Salmiakowej pojawią się więc czasem Najwyższy z troską w oczach, zaraz za nim Drugi, który próbuje rozweselić, a czasem pojawia się Junior, który łapie się za głowę, pomógłby, ale ręce mu już opadają…

I tylko Salmiakowa wydaje się być dziwnie spokojna. Ale przecież dla niej to normalne, że wkoło wszystko się wali. Właściwie niewiele firm, w których Salmiakowa pracowała- przetrwało…

KULT-Spokojnie

Zainteresował mnie. Przeszukałam internet i przeczytałam to, co sam o sobie napisał: „Góry, Azja i muzyka… Tata Zosi. Wege. Wieczny maruda i malkontent. Sarkazm, ironia i szyderstwo to moje znaki rozpoznawcze. Zajmuję się finansami, czyli prędzej czy później skonfliktuję się ze wszystkimi. To pewne.”

Napisałam do niego kilka słów, tak po prostu, bo spodobało mi się to, co robi. Dostałam miłą odpowiedź, której bym się nie spodziewała. To było miłe 🙂 A jakie przy tym zaskakujące!

wind memory

Słuchając krążka Cellar Pillow (ładna nazwa) zastanawiałam się, czy jest jakaś hipoteza dotycząca rzekomego gromadzenia, przechowywania informacji i przenoszenia ich przez wiatr…  a gdyby tak było? Gdyby wiatr miał zdolność przenoszenia nie tylko słów, ale całych historii na dalsze odległości? Jak by to było, gdybyśmy odbierali opowieści nie poprzez książki, film, a przez wiatr… Zazwyczaj odtwarzam sobie utwory z tej płyty podczas spaceru nad jeziorem. Otwarta przestrzeń, powiew wiatru sprawia, że dźwięki utworów przepływają przeze mnie, ale za każdym razem w głowie rodzi mi się inna opowieść i inny obraz.

I to jest chyba w tej płycie najlepsze. Nie mogę jednoznacznie określić, kiedy i jakie emocje we mnie wywołuje, choć wywołuje całą masę nakładających się w głowie obrazów. Przez to wcale mi się nie nudzi i wydaje mi się, że z każdym kolejnym odsłuchem odkrywam w niej coś nowego.

Razem z wiatrem przywiewają do mnie różne wspomnienia, historie, marzenia, tęsknoty, a nawet strach. Czasem bardziej przemawia tekst, a czasem muzyka. Niekiedy w głowie tworzy mi się całkiem nowa historia do utworu odtworzonego już po raz setny.

Nie chciałabym opisywać każdego utworu po kolei, nie wskażę też ulubionego – bo tu na pierwsze miejsce wskakują mi różne utwory z tej płyty. Dziś na przykład Panacea… innym razem Wieje, rozpoczynać lub kończyć dzień lubię z Frozen Bees, zbierać myśli z Elephant and Bumblebee, a pobać się z Heart of the Matter. Ale to dzisiaj, a co jutro?

A jutro znowu zagłosuję na Face the Music na Metal Top 30 Posłuchajcie i zagłosujcie razem ze mną, bo nie ma na tej liście lepszego utworu 🙂

Z całą płytą można się zapoznać na bandcamp, można tam też kupić!

Dla mnie bomba! No więc słuchamy, klikamy, głosujemy i podajemy dalej 🙂 a o wrażeniach piszemy w komentarzach 🙂

Ale dlaczego ja wcześniej nie wiedziałam, że mogę głosować?

Frozen Bees
Głosujemy https://radio-elitacafe.pl/metal-top-30/

Drobnostka

Na pewnej platformie, na której można sprzedawać ciuchy (choć właściwie już niemal wszystko) – pieniądze są zbierane do „portfela”. Potem można je przelać na konto, albo kupić sobie coś innego z zebranych pieniędzy.

Znalazłam tam delikatną bransoletkę z sercówką. I jak znalazłam, postanowiłam ją mieć. Taka natura kobiet… wielce mnie ucieszył fakt, że transakcja nie będzie widoczna na wspólnym koncie (mamy z mężem jeden worek z pieniędzmi). Zatem niejako stare zasłony, które sprzedałam- wymieniłam na bransoletkę.

Ubrałam ją i uśmiechamy się teraz do siebie siedząc na tarasie, o zachodzie słońca, przy lampce czerwonego wina i z książką w ręku…

Sercówki zawsze zbieram będąc nad morzem. Są, jak wyrzucane groszówki- nie mogę przejść obok nich obojętnie. Ale co się potem z nimi dzieje? Nie wiem… najprawdopodobniej mieszkają w torebkach, torbach, kieszeniach, portfelach- czyli wszędzie tam, gdzie gromadzę skarby…

Cieszy mnie też to, że pani dorzuciła do paczuszki niespodziankę- sporych rozmiarów naszyjnik. Wszystko pięknie zapakowała tak, że otwieranie kartonika było niemałą przygodą i wielką niespodzianką!

Jednak jestem biżuteryjną sroczką… 🙂

I jak ci się pracuje?

Kolega Biurkowy zapytał, jak mi się pracuje. Akurat dzisiaj. Musiałam szczerze odpowiedzieć, że:

1. Zablokowałam laptopa (firmowy informatyk jeszcze się z czymś takim nie spotkał ;zaczynam w niego powątpiewać)

2. Zablokowałam urządzenie skanująco-drukujące

3. Zablokowałam serwer firmowy ( a bo to taki ‚dzadoski’ serwer

A potem zrobiłam sobie kawę, by odpocząć po stresie

Skrzynka pocztowa pusta już drugi tydzień, a codziennie chodzę i ją otwieram (bo listonosz nie przychodzi do mnie, tylko u wrót bramy zostawia).

I spojrzałam na kalendarz- trzynastego! No tak! I wszystko jasne :-))))

Kolega Biurkowy stwierdził jednak, że u mnie wszystko w normie- wszak lampy na ulicy gasną, kiedy przechodzę i data nie ma znaczenia :-))) coś w tym jest….

Kiedyś przyjadę, przytulę Cię, a potem pójdę po colę.

Albo zapalę papierosa.- Ale dlaczego, przecież nigdy nie paliłaś?

Kiedyś przyjadę, przytulę Cię i będę chciała zostać…

Kiedyś będę na Ciebie czekać…

Kiedyś, o ile nastąpi…

Jeśli.

.

Wczoraj czytałam recenzję książki.

Ćma. Jakub Bielawski.

Moje myśli są chyba ostatnio podobnie porwane… Ale może to w niczym nie przeszkadza? Wszak autor dostał 10/10

Czyj ruch?

Salmiakowa zachodziła w głowę, zadając sobie pytanie „czy sezon ogórkowy rozpoczyna się w momencie kupna sadzonek ogórków, czy dopiero w momencie ich owocowania?” Bo w internecie nie działo się nic…

W pewnym momencie dostrzegła jednak ogłoszenie:

potrzebuję rozczytywacza mojego pisma, zrozumiciela zapisków, czytacza między wierszami, odgadywacza myśli, nazywacza rzeczy po imieniu

I przyklasnęła w dłonie! Bo kto, jak nie ona? Doskonale pamięta, ile radości dawały jej prowadzone w sieci -i doceniane przez innych- patyczki słowne. Bez namysłu odpowiedziała na ogłoszenie.

Weszła w dyskurs i wysmarowała kilka zdań od siebie, a potem została posądzona o zastosowanie metody OuLiPo (Ouvroir de littératurepotentielle).

-O, tak! 🙂 To lubię 🙂 -pomyśla- jeśli będzie to przypominało grę w szachy, to jest to doskonała rozrywka!

Zarzuciła sieć, a teraz czeka na jego ruch…

EDIT: Nie polubił mnie. Odciął mi dostęp 😦 bywa i tak…

Gołą stopą

Mogą pisać, co chcą, a ja i tak zaczynam sezon chodzenia gołą stopą.

Uziemiam się.

I nic to, że stopy się kurzą, brudzą, a lakier na paznokciach przestaje lśnić. To jest takie przyjemne!

***

Poza tym… mógłbyś mnie zabrać na koniec świata…

Gdybym teraz był dzieckiem
I miał wszystko przed sobą
O tobie mógłbym tylko śnić
Tylko śnić o tobie
Gdybym miał niewiele lat i niewielki dość był
Nie umiałbym przewidzieć, że kiedyś będę z tobą żył

Jakiż sprawił to bóg?x2

Gdybym później wyglądał jak nasi synowie
Zrozumiałbym czemu tak zawróciłem ci w głowie
Chwali mi się jednak, że
Przez całe lata, zatrzymałem cię
By zabrać dziś na koniec świata

W innym życiu

Kiedy myślę o mężczyźnie, który mi się podoba, często zadaję sobie pytanie, jaką kobietą byłabym będąc z nim… a zaraz potem- jakim on stałby się mężczyzną?

Tak wiele zmiennych pojawia się w życiu, tyle różnych sytuacji, które nagle mogą wszystko zmienić..

Nigdy jednak nie dochodzę do wniosku, że tak- z nim byłabym na pewno szczęśliwa. Bo nigdy nie wiem, jak sama zachowałabym się w innym związku.

Wówczas patrzę na szczęśliwego męża, który postawił dziś pergolę pod glicynię z resztek rusztowań, a z palety zrobił podporę do ogórków i myślę sobie, że takiego drugiego faceta, to ja bym już nigdzie nie znalazła. Znaczy się- jest wyjątkowy i niepowtarzalny. To chyba ja też, skoro nawet powieka mi nie drgnie patrząc na te instalacje?

Slow train soul- Twisted cupid

Straszne

– elo mamuś, a co oglądasz?- zapytał 12latek

– A wiesz, serial taki, ale on straszny jest. Nie możesz. Mogę z Tobą coś innego zobaczyć, nie Stranger Things.

– aaa, no to tylko się nie bój, bo tam jest taki jakby potwór bez twarzy. A wiesz już jak się skończy? Na którym jesteś sezonie?

– na pierwszym dopiero…

– A to ci nie będę nic mówił, tylko się nie bój.

No i się właśnie zaczęłam bać. Skąd on to wszystko wie…?